List Pasterski Konferencji Episkopatu Polski na Święto Świętej Rodziny
Bóg marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości
Drodzy Siostry i Bracia,
dzisiejsze pierwsze czytanie zaczyna się od bardzo prostych słów: „Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził.” To nie jest poezja. To jest Boża logika. Bożym planem jest, by rodzice byli źródłem błogosławieństwa dla swoich dzieci. W świecie nieskażonym złem, ramiona kochających rodziców zawsze byłyby przedłużeniem ramion samego Boga. Każdy z nas zna jednak wiele historii trudnych, przepełnionych bólem, czasem już od samego momentu poczęcia się dziecka. W niedzielę Świętej Rodziny chcemy jednak z całą mocą przypomnieć, że będąc dziećmi Bożymi, wszyscy jesteśmy powołani do głębokich relacji. Nasz dobry Ojciec, który zna nas po imieniu, ma dla nas dobry plan, nawet wtedy, gdy zawiodą najbliżsi.
Mimo że tak bardzo potrafimy się od siebie różnić, mamy jednak wspólne potrzeby. Każdy z nas, już od pierwszych chwil istnienia, pragnie poczucia bezpieczeństwa, ciepłego przyjęcia, obecności drugiego człowieka, kontaktu czy pocieszenia. Tam, gdzie te ludzkie potrzeby nie były w wystarczającym stopniu zaspokojone, tworzą się rany. Ktoś może powiedzieć: „Ja nie miałem domu jak z reklamy. Były nałogi, była przemoc, było dużo samotności lub poczucia porzucenia”. Nasz Ojciec potrafi jednak z nawet popękanych cegieł zbudować dom. Z Bożą i ludzką pomocą w tym domu też może być ciepło. Bo Bóg naprawdę marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości. Właśnie dlatego Ojciec posłał na świat swojego Syna Jezusa, naszego Zbawiciela. Każdy z nas, doświadczając ran, trudów codzienności i grzechów może uchwycić się Jezusa i dać Mu się poprowadzić. To uchwycenie się nazywamy wiarą.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam Świętą Rodzinę. Trzy osoby, z których każda jest inna, ale razem tworzą dom. Maryja – słuchająca. Józef – opiekuńczy. Jezus – obecny . Nie konkurują, nie porównują się. Każdy wnosi coś, czego inni nie mają. To jest klucz: w rodzinie nikt nie jest zbędny. Ani dziecko, które dopiero się uczy mówić. Ani staruszek, który już nie pamięta imion wnuków. Ani ten, który nie wszedł w związek małżeński. Ani ten, który codziennie zmaga się z przewlekłą chorobą. Ani przyjaciel, z którym nie łączą nas więzy krwi, ale stał się prawdziwym bratem lub siostrą, będąc przedłużeniem ramion samego Stwórcy. W swojej różnorodności wszyscy jesteśmy niezbędni. A razem możemy stawać się tym, czym była Święta Rodzina: miejscem, gdzie Bóg mieszka między ludźmi. Bo nasz Ojciec naprawdę marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości.
Piękno sakramentu małżeństwa
Z perspektywy wiary małżeństwo jest czymś więcej niż relacją dwojga osób, które się kochają. To przestrzeń, w której miłość zostaje powierzona Bogu. Gdzie „ja” i „ty” stają się „my” w Jego obecności. Mądre słowa przypominają, że: „miłość bez Boga, kończy się tam, gdzie kończy się siła człowieka”. W małżeństwie sakramentalnym jest inaczej –- tam, gdzie kończą się nasze siły, zaczyna się łaska. Oczywiście, nie dokonuje się to samoistnie. Małżeństwo, jak każdy sakrament, wymaga wiary. To właśnie przez wiarę sakrament małżeństwa staje się prawdziwie owocny. To z jej pomocą małżonkowie mogą wstać po upadku, podjąć pracę nad swoją relacją, przebaczyć po zdradzie, znaleźć sens nawet w trudzie codzienności. Zrobić to, co własnymi siłami byłoby niewykonalne.
Sakrament to nie magia, ale obietnica obecności Jezusa w małżeńskiej codzienności: w pieluchach, rachunkach, ciszy przy kolacji i w dotyku dłoni po kłótni. To uczenie się bycia przy sobie, by umieć być przy współmałżonku. Piękno sakramentu małżeństwa polega na tym, że Bóg zapisuje w nim swój styl miłości: wierny, dyskretny i pokorny. Takiego stylu miłości Jezus chce nas nauczyć. Ten styl najczęściej nie objawia się w spektakularnych cudach, ale w codziennej bliskości. To, co naprawdę piękne, zawsze ma w sobie odrobinę kruchości. Właśnie dlatego małżeństwo, które potrafi być czułe mimo trudności, jest jednym z najpiękniejszych obrazów Boga w świecie.
Kiedy Bóg wymyślił małżeństwo, nie pomylił się. On naprawdę wiedział, co robi. W Jego zamyśle, który objawia nam Biblia, najlepszą ochroną daru rodziny jest małżeństwo. Ten piękny sakrament, jak wszystkie Boże dary, jest równocześnie wielkim zadaniem. W codziennym życiu małżonków ujawnia się nie tylko to, co dobre. Do głosu dochodzą nasze ambicje, zranione ego, zmęczenie, ciche dni i niepozmywane kubki po herbacie. Nasz dobry Ojciec się tym nie gorszy. Przewidział to, wiedząc, że tam, gdzie dwoje ludzi jest tak blisko, nie ma miejsca na sztuczność, że tam może zrodzić się prawdziwa świętość. Doświadczeni małżonkowie często zaświadczają, że do tego codziennego wzrastania w świętości małżeńskiej konieczny jest czas na rozmowę. Nie o finansach, o szkole, o zakupach, ale o sobie; o tym, co w nas żywe. Dlaczego jest to tak ważne? Bo najczęściej miłość nie umiera od wielkich zdrad. Ona ginie po cichu – od braku rozmowy, od ironii, od zmęczenia, którego nikt nie nazwie, od braku czasu dla siebie i ukrywanych pretensji. Zawsze jednak Bóg marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości.
Dlatego zachęcamy Was, drodzy małżonkowie, byście po powrocie do domu, zaplanowali w kalendarzu daty najbliższych spotkań ze sobą – czasu, który będzie przeznaczony tylko dla Was. Bez względu na to, czy będzie to romantyczny obiad w restauracji, czy herbata wypita przy kuchennym stole, niech ten czas wypełnią wzajemne spojrzenia i wdzięczność za dar współmałżonka. Nie odkładajcie tych spotkań na później!
Troska o ochronę małżeństwa i rodziny
Kochające się małżeństwo w naturalny sposób tworzy rodzinę w zgodzie z Bożym planem. A to nasze rodziny – choć nieidealne – są najpowszechniejszą i najbardziej naturalną drogą prowadzącą do świętości. Przyglądając się życiorysom wielu świętych, nawet tych należących do duchowieństwa, zauważymy, że choć ich formacja zakonna czy seminaryjna była niezwykle ważna, to najczęściej wszystko zaczynało się w domu, przy rodzinnym stole. To rodzice, dziadkowie, najbliższe otoczenie wprowadzali ich w świat wiary. Żyjąc w codzienności wypełnionej Ewangelią, upodabniali swoje serca do Serca Jezusa. Dlatego Kościół, który jest wspólnotą uczniów Jezusa, nie może nie mówić o znaczeniu i wartości małżeństwa oraz rodziny. Co więcej, współpraca Kościoła i Państwa jest w tym wymiarze naturalna. Bo przecież polityka, rozumiana jako roztropna troska o dobro wspólne, ma w centrum stawiać człowieka i wspólnotę. Dlatego wzywamy do troski o ochronę prawną małżeństwa i rodziny. To właśnie małżeństwa i rodziny tworzą najlepszą przestrzeń wzrostu dla dzieci i bezpieczne wsparcie dla starszych rodziców. Żadne nowe prawo nie może tej ochrony małżeństwa i rodziny osłabić, wprowadzając formy zastępcze. W związku z tym apelujemy do wszystkich – szczególnie tych sprawujących władzę w naszym kraju – o roztropność w trosce o dobro wspólne.
Chcielibyśmy skierować jeszcze kilka słów do tych, którzy żyją w różnego rodzaju sytuacjach nieregularnych. Jesteśmy przekonani, że wiele takich relacji przenika prawdziwa troska, głęboka więź i odpowiedzialność. Często również tęsknota – cicha, głęboka, czasem niewypowiedziana. Tęsknota za błogosławieństwem. Człowiek jest tak stworzony, że kiedy kocha, chce, żeby ta miłość była pełna, czyli prawdziwie pobłogosławiona. Nie tylko przez ludzi, ale i przez Boga. W sakramencie małżeństwa dzieje się coś, czego żaden notariusz, żaden podpis, żadna ludzka deklaracja nie może dać. Kiedy narzeczeni przyjmują ten sakrament z wiarą, to mogą doświadczyć tego, że złączył ich Bóg i “już nie są dwoje, lecz jedno ciało” (Mt 19,6). Dlatego sakrament małżeństwa to nie jest „religijny obowiązek”. To przywilej, do którego nasz Niebieski Ojciec zaprasza. Bo Bóg marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości.
Chcielibyśmy Was zaprosić do spojrzenia na nauczanie Kościoła na temat sakramentu małżeństwa jako zaproszenia – kroku dalej i głębiej. Może dzisiaj istnieją przeszkody, które nie pozwalają Wam przyjąć tego sakramentu. Wierzymy jednak, że Bóg Was nie skreśla i zaprasza do kolejnego kroku wiary. Dla kogoś może być to poproszenie Jezusa o światło i prowadzenie. Dla kogoś sięgniecie po Boże Słowo. Dla kogoś zaangażowanie się w lokalne duszpasterstwo. Dla kogoś spowiedź po latach czy rozmowa z duszpasterzem i poszukanie Bożych rozwiązań.
Tych, którzy mogą dziś uregulować swoją sytuację, chcemy zaprosić, by odważyli się na ten krok. Ze wszystkimi jego pięknymi konsekwencjami, a zwłaszcza szczególną obecnością Boga w małżeństwie.
Tych wszystkich, dla których jest to bolesny temat, bo mają ogromną tęsknotę za sakramentami, chcemy zapewnić, że wciąż jesteście częścią Bożej rodziny – Kościoła. Nie jesteście wiernymi drugiej kategorii. Bo każdy z nas, jako uczeń Jezusa, został odkupiony za cenę Jego Krwi (por. 1P 1, 19). Każdy z nas przez Jego śmierć stał się dzieckiem Boga (por. 1J 3,1). Każdy z nas przez Jego zmartwychwstanie może wołać do Boga “Abba, Ojcze” (por. Rz 8,15). Każdy z nas może dziś powrócić do Ojca, który ma dobry plan na nasze życie, niezależnie od tego, jak bardzo by się ono skomplikowało.
Chcemy zakończyć ten list modlitwą i słowami papieża Leona XIV: „Umieśćcie Jezusa w centrum waszych rodzin, waszych działań i waszych wyborów. Pozwólcie swoim dzieciom odkryć Jego miłość i nieograniczoną czułość i starajcie się sprawić, by Go kochały tak, jak na to zasługuje”.
Niech Święta Rodzina z Nazaretu – Jezus, Maryja i Józef – będą dla nas wszystkich wzorem czułości, odwagi i zawierzenia. Niech ich dom, pełen prostoty i pokoju, stanie się inspiracją dla naszych domów, by były miejscem, gdzie mieszka miłość. Niech każda polska rodzina – niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajduje – doświadczy bliskości Boga i ludzi, którzy ją wspierają.
Niech Bóg błogosławi wszystkim małżonkom, którzy każdego dnia na nowo wybierają siebie nawzajem. Niech umacnia rodziców w cierpliwości i czułości, dzieci w zaufaniu i radości, a duszpasterzy w mądrym i empatycznym towarzyszeniu.
Niech Jezus błogosławi osoby konsekrowane i duchownych, by w swoim powołaniu do bezżeństwa dla Królestwa Bożego potrafiły budować głębokie, przyjacielskie więzi.
Niech Boże błogosławieństwo spocznie na tych kobietach i mężczyznach, którzy rozpoznają swoje powołanie do małżeństwa, by potrafili je wypełnić trwałą i głęboką relacją.
Niech Boże błogosławieństwo spocznie też na wdowach i wdowcach, którzy cierpią z powodu śmierci współmałżonka. Niech nadzieja spotkania w domu Ojca będzie dla nich pocieszeniem.
Niech Duch Święty prowadzi małżeństwa bezdzietne, by odkryły miejsca, w których mogą posługiwać darem swojego duchowego ojcostwa i macierzyństwa, stawając się ramionami Boga.
Niech Jezus ukoi serca małżonków, którzy doświadczyli dramatu utraty dziecka i pozwoli im doświadczyć prawdy, że dla Boga wszyscy żyją.
Niech Niebieski Ojciec błogosławi małżeństwa w kryzysie, by potrafiły znaleźć miejsce wsparcia i odważyły się na trud wzrastania dla dobra swojej rodziny.
Niech Jezus w sposób szczególny prowadzi po pięknych, Bożych drogach te osoby, które żyją w sytuacjach nieregularnych.
Niech ten rok, który kończymy, będzie początkiem nowego czasu – czasu rodzin, które stają się prawdziwymi szkołami miłości.
Podpisali pasterze Kościoła katolickiego w Polsce
obecni na 403. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski
na Jasnej Górze, 22 listopada 2025 roku
List Rektora KUL
na Boże Narodzenie 2025
Chrystus zstąpił na ziemię, aby człowiek mógł wstąpić do nieba
Boże Narodzenie to czas spotkania nieba z ziemią, cudownej wymiany między Bogiem i światem. Wiecznie istniejący Syn Boży, który pokornie zstąpił z wysokości swego majestatu i stał się jednym z nas, wzywa wszystkich ludzi do ponownych narodzin, czyli do wyjścia z kręgu własnych słabości i wkroczenia na drogę wzrostu duchowego. To powtórne narodzenie musi wiązać się z pozostawieniem tego, co było wcześniej, czyli z obumieraniem dla grzechu i zła. W pewnym momencie nowe narodziny nabiorą ostatecznego wymiaru, gdy śmierć fizyczna przeniesie nas w nową lepszą rzeczywistość i stanie się swoistą drogą do życia wiecznego. To niezwykłe połączenie rodzenia się i umierania uświadamia nam liturgia Kościoła, która po uroczystości Narodzenia Pańskiego stawia przed nami postać pierwszego męczennika, św. Szczepana, rodzącego się dla nieba przez oddanie życia na ziemi z miłości do Chrystusa.
W dzisiejszej refleksji nad kwestią duchowych narodzin będą towarzyszyć nam wyznania ludzi w szczególny sposób doświadczających bliskości śmierci i przejścia do nowej rzeczywistości. Chodzi o osoby terminalnie chore, przebywające w hospicjum, które poproszono o podzielenie się swoim świadectwem na temat przeżywania świąt Bożego Narodzenia. Przeprowadzenie tego swoistego badania ankietowego wynika z faktu, że Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II od lat wspiera, w opiece nad chorymi, hospicja. W ostatnim czasie do tej posługi, sprawowanej głównie przez psychologów i teologów, dołączają absolwenci i studenci dwóch nowopowstałych kierunków: lekarskiego i pielęgniarskiego.
1. Nowe narodziny – droga powrotu człowieka do Boga
Jak podkreślają świadkowie starożytnej tradycji Kościoła: Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek zbliżył się do Boga. Patrząc na narodzonego Chrystusa uświadamiamy sobie na nowo naszą godność dzieci Bożych. Jest ona tak wielka, że Bóg nie zawahał się przyjąć ludzką postać i nawiązać bliski kontakt z każdym człowiekiem. Często tę godność przesłania nam grzech, nadmierne zajmowanie się sprawami tego świata czy rozpowszechniona w dzisiejszym świecie niechęć do przebywania w ciszy i głębszego zastanawiania się nad swoim życiem. Stąd tak ważne jest, aby zatrzymać się przy stajence Betlejemskiej i usłyszeć w głębi serca bardzo osobiste dwa wezwania Chrystusa: „Trzeba wam się powtórnie narodzić” (J 3, 7) i „Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego” (Mt 18, 3).
Osoby ciężko chore, zbliżające się nieuchronnie do momentu śmierci, odczuwają szczególnie mocno ten aspekt Bożego narodzenia związany z nowym narodzeniem człowieka do lepszego życia. Jeden z pacjentów hospicjum mówi: „prawie każdego dnia poruszamy się w specyficznej atmosferze Bożego Narodzenia, bo umierający człowiek rodzi się dla wieczności”. Inny chory wyznaje: „Większość umierających ma świadomość swego narodzenia dla Pana Boga. To nas zmienia i zachęca do odczytania właściwego sensu życia”. Te poruszające świadectwa ludzi znajdujących się bardzo blisko momentu narodzenia się dla wieczności za cenę własnej śmierci są dla wszystkich chrześcijan, także tych będących jeszcze w pełni sił, zachętą do codziennego duchowego odradzania się w odpowiedzi na narodziny Chrystusa.
2. Życie przeplata się nieustannie ze śmiercią
Przeżywanie przez ludzi terminalnie chorych procesu stopniowego umierania jako swoistego rodzenia się do nowego życia pokazuje, jak ściśle rodzenie się jest związane z umieraniem. Aby powstało coś nowego musi obumrzeć to, co stare. Chrystus ujął tę prawdę w obraz zaczerpnięty z życia roślin: „Jeśli ziarno wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo. Ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24). Teologowie wczesnochrześcijańscy mówili o trzech rodzajach śmierci. Pierwszej z nich, czyli śmierci fizycznej, nie da się uniknąć. Drugiej, czyli śmierci dotykającej ludzkiej duszy, prowadzącej do popadnięcia w grzech i zło, trzeba unikać za wszelką cenę. Ale trzeciej, tej najważniejszej, czyli śmierci polegającej na obumieraniu w nas tego, co złe i grzeszne, trzeba wręcz pragnąć. I ona właśnie paradoksalnie jest obumieraniem prowadzącym ku życiu. Jest tym nowym narodzeniem, o które prosi Chrystus.
Pierwsi chrześcijanie określali często przyjście Chrystusa na świat jako ostateczną śmierć ciemności i narodzenie się wiecznego światła. Po narodzinach Chrystusa jest już wieczny dzień, a noc minęła bezpowrotnie. W tym kontekście nasze życie musi również ulec zdecydowanej przemianie. Ma umrzeć w nas stary człowiek, a narodzić się zupełnie nowy, bliski niewinności dziecka, patrzący na świat i innych ludzi oczyma czystymi i pełnymi miłości. Nie należy czekać do końca naszych dni na podjęcie decyzji
o nawróceniu, ale już teraz przez śmierć dla grzechu podążać ku pełnemu wewnętrznemu odrodzeniu.
3. Dobrzy ludzie jak anioły zwiastuję dobrą nowinę
Człowiek odrodzony duchowo jest prawdziwie wolny i radosny. Emanuje wewnętrznym ciepłem i życzliwością. Jest gotowy do służenia innym. Jest dobry jak chleb, jak mawiał św. brat Albert Chmielowski. Często słyszy się narzekania na brak empatii ze strony lekarzy, urzędników, nauczycieli czy duchownych. Ten brak współodczuwania z drugim człowiekiem jest często przejawem własnych nierozwiązanych problemów, świadczących o tym, że tkwimy w duchowej śmierci i nie narodziliśmy się jeszcze do
pełni życia. W hospicjach służą innym, swoją zaoferowaną za darmo pracą, wolontariusze. Fakt zdecydowania się na dobrowolną pomoc osobom potrzebującym świadczy o wewnętrznym odrodzeniu ludzi, którzy taką decyzję podejmują. Im zwykle empatii nie brakuje, ponieważ działają z potrzeby serca.
Chorzy przebywający w hospicjum są w swojej samotności i ciężkim stanie zdrowia bardzo wrażliwi na autentyczną i życzliwą pomoc. Kojarzą lekarzy, pielęgniarki i wolontariuszy z posługą aniołów, z klimatem Bożego Narodzenia, gdy aniołowie zwiastowali ludziom prawdziwy pokój. Jedna z pacjentek hospicjum podzieliła się następującym doświadczeniem: „W hospicjum anioły są nie tylko w Boże Narodzenie. Betlejem widzę każdego dnia na twarzy lekarzy, pielęgniarek i innych posługujących nam osób. Dziękuję wam, moje anioły”.
Chrystus pragnie mieć wśród nas właśnie takie anioły Bożego pokoju, niosące innym dobrą nowinę o narodzeniu się dla świata prawdziwego pokoju, miłości i dobra. Aby stać się zwiastunem Bożego narodzenia, trzeba najpierw narodzić się jeszcze raz wewnętrznie, a raczej trzeba pozwolić na to, by Jezus urodził się w naszej duszy i był jej przewodnikiem, zgodnie ze słowami Adama Mickiewicza: „Wierzysz, że Bóg zrodził się w Betlejemskim żłobie, lecz biada Ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”. Próbujmy i nie ustawajmy w wysiłkach by rodził się w nas Pan Jezus. Bóg stworzył w nas wolnych i obdarzył miłością byśmy mogli sami obdarowywać nią innych.
4. Uniwersytet Katolicki miejscem nowego narodzenia
Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II od ponad stulecia pragnie być zwiastunem Bożego narodzenia dla otaczającego świata we wszystkich możliwych aspektach. Pokazujemy drogę intelektualnego rozwoju, która prowadzi do źródeł powstania świata oraz człowieka, i pozwala zgłębić ostateczne przyczyny istniejącej rzeczywistości. Codziennie staramy się zapewnić studentom równomierny rozwój w sferze rozumu i wiary. Uwrażliwiamy na niesienie społeczeństwu dobrej nowiny o narodzeniu Boga i jego nieustannej obecności w różnych aspektach naszego życia. Przygotowujemy do takiej działalności na rzecz Kościoła, narodu i państwa, która może przyczynić się do wewnętrznego odradzania się naszej ojczyzny na różnych płaszczyznach jej funkcjonowania. Staramy się łączyć umysł i serce, teorię i praktykę, angażując się w pomoc ludziom potrzebującym, takim jak terminalnie chorzy w hospicjach, którzy dzięki naszemu Wydziałowi Medycznemu zyskują jeszcze większe wsparcie.
Jako Rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, a równocześnie prezes-wolontariusz w zarządzie Hospicjum Dobrego Samarytanina w Lublinie, podzieliłem się dzisiaj doświadczeniem posługi wśród wyjątkowej grupy ludzi, jaką stanowią osoby śmiertelnie chore, znajdujące się w przededniu przejścia przez śmierć do nowej rzeczywistości. Pragnę w ten sposób zachęcić wszystkich, z jednej strony do podejmowania codziennego wysiłku wewnętrznego odradzania się, z drugiej strony – do odradzania się przez zaangażowanie na rzecz osób chorych. Na pewno będzie to rodziło więcej dobra w naszym życiu i czyniło świat lepszym. Proszę także o wspieranie wszelkich przedsięwzięć podejmowanych przez Katolicki Uniwersytet Lubelski. Zawierzam naszą uczelnię opiece Boga i modlitwom wiernych. Niech Nowonarodzony Chrystus będzie dla pracowników i studentów KUL, a także dla całej naszej Ojczyzny, niekończącym się światłem, które rodzi się wśród nocnej ciszy i sprawia, że wszelka ciemność bezpowrotnie przemija. Niech pomaga nam wszystkim w wewnętrznym odrodzeniu, które sprawi, że już na tym świecie poczujemy zadatek prawdziwego pokoju, mądrości, miłości i dobroci, których pełnia jest dla nas przygotowana w czasach ostatecznych, gdy cały świat i ludzkość narodzą się ponownie, by trwać w wiecznej łączności ze swoim Stwórcą.
Rektor KUL
Ks. prof. dr hab. Mirosław Kalinowski
Lublin, Boże Narodzenie 2025
Drodzy Bracia Duchowni i Osoby Konsekrowane,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
Rozpoczynając adwent, który jest czasem radosnego oczekiwania, w liturgii słowa usłyszeliśmy zachętę Jezusa Chrystusa, byśmy byli czujni i gotowi na spotkanie z Bogiem (por. Mt 24, 42-44). Natomiast św. Paweł Apostoł w Liście do Rzymian napomina nas, byśmy odrzucili uczynki ciemności, a przyoblekli zbroję światła i żyli przyzwoicie (por. Rz 13, 12-13). Jest to uniwersalny program chrześcijańskiego życia, który wymaga wysiłku, modlitwy i odwagi w podejmowaniu codziennych wyborów życiowych.
W realizację wyznaczonych w liturgii słowa zadań wpisuje się nowy rok liturgiczny
i duszpasterski, który dzisiaj rozpoczynamy. Będzie on przeżywany pod hasłem: Uczniowie – Misjonarze. Jest to program dla wspólnot parafialnych, rodzin i każdego z nas. Jesteśmy wszyscy uczniami w szkole Jezusa Chrystusa. Idziemy przez życie razem z Nim oraz pragniemy Go coraz bardziej poznawać, miłować i tym doświadczeniem dzielić się z innymi. Być uczniem Jezusa to również z otwartością oraz w pokorze przyjmować to, co z wiarą się wiąże, czyli trudy, radości i nadzieje.
Papież Leon XIV zachęca nas, abyśmy oczy kierowali ku górze, duchowo wzrastali oraz budzili nadzieję w spotykanych ludziach. Niech te słowa ożywiają naszą wiarę i u progu adwentu staną się wskazaniem jak radośnie oczekiwać na spotkanie z Bogiem. Bardzo nam potrzeba refleksji nad sensem życia, modlitwy i wzajemnej życzliwości. Postarajmy się także włączyć w życie naszych parafii, by stawały się rodziną rodzin oraz wspólnotą wspólnot.
Uczeń Jezusa jest także misjonarzem, ponieważ usłyszanej, przyjętej i przeżytej Dobrej Nowiny nie powinniśmy zatrzymywać tylko dla siebie, ona jest tak ważna i radosna, że powinna być przekazywana. Postarajmy się budzić w sobie autentyczny entuzjazm, zachwyt nad usłyszanym i przyjętym słowem Bożym, aby dzielić się tym doświadczeniem
z innymi.
Św. Jan Paweł II na lotnisku w Goleniowie, na zakończenie pielgrzymki do Szczecina w 1987 roku powiedział znamienne słowa: Dbajcie o ludzi, służcie ziemi szczecińskiej, bo to nasz wielki skarb. To słowa, które pomimo upływu czasu wciąż są aktualne. Wyrazem dbałości o siebie nawzajem jest postawa służby, w zadaniach, kompetencjach, charyzmatach
i darach, które zostały nam powierzone – nie dla własnej chwały, konkurencji i rywalizacji ze sobą, ale dla służby sobie nawzajem!
Znane jest powiedzenie, że nie można dać drugiemu, czego się samemu nie ma. Można je odnieść do naszej duchowości i zaangażowania w życie wiarą. Sami powinniśmy najpierw prosić o potrzebne Łaski i Boże błogosławieństwo, aby następnie z tym móc wychodzić do spotykanych ludzi. Jakość podejmowanej posługi wobec siebie nawzajem w znacznej mierze zależy od naszej osobistej formacji. Dbałość o codzienną modlitwę, duchową lekturę, medytacje nad słowem Bożym, również adorację Najświętszego Sakramentu to zadania,
o których pragnę dzisiaj przypomnieć i do których pragnę z całego serca zachęcić. Pomimo zabiegania, pracy i codziennych zajęć znajdźmy czas na duchowe praktyki. Dlatego wśród konkretnych inicjatyw nadchodzącego roku, zapraszam poszczególnie parafie i inne wspólnoty do adoracji Najświętszego Sakramentu, tak, by każdego dnia inna wspólnota trwała choć przez godzinę w modlitewnej łączności z Jezusem Chrystusem. Pozornie niewiele, ale w perspektywie wielu parafii i wspólnot to dużo, ponieważ archidiecezję
i wszystkie nasze sprawy otoczymy nieustanną modlitwą!
Stałe prowadzenie w wierze dostosowane do różnych okresów życia jest potrzebne każdemu wiernemu, czyli duchownym, osobom zakonnym i świeckim. Proszę duchownych, by byli dla innych wiernych przykładem odpowiedzialnego uczestnictwa w stałej formacji, która ma wymiar ludzki, duchowy, intelektualny i pastoralny. Dobrze przygotowani do posługi, wierni Kościołowi i Chrystusowi, umocnieni wzajemnymi relacjami możemy być przewodnikami w wierze, towarzyszami w drodze życia oraz misjonarzami Bożego miłosierdzia.
Kolejna konkretna inicjatywa w nadchodzącym roku, to Archidiecezjalna Szkoła Katechisty, która będzie przygotowywała świeckich współpracowników duszpasterzy. Kompetencje katechistów są szerokie, ale przede wszystkim będą oni pomagali
w prowadzeniu katechezy parafialnej, przygotowaniu do przyjmowania sakramentów św. oraz będą na co dzień towarzyszyli dorosłym w drodze rozwoju wiary. Staną się przez to bliskimi współpracownikami proboszczów w posłudze pastoralnej. Wobec ogromnych potrzeb pastoralnych i kryzysu wiary potrzeba odpowiedzialnych i dobrze przygotowanych apostołów świeckich, którzy będą uczniami i misjonarzami.
Drodzy Diecezjanie, bardzo też proszę o modlitwę w intencji powołań do naszego Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie, do życia konsekrowanego i do posługi misyjnej. Aktualne są słowa Jezusa Chrystusa: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (Mt 9, 37-38).
Rozpoczynając tegoroczny adwent na wymienione przed chwilą zadania i adwentową refleksję nad jakością naszego życia społecznego i duchowego udzielam Pasterskiego Błogosławieństwa. Niech Maryja – patronka Adwentu wstawia się za nami u swojego Syna, abyśmy byli blisko Niego i z ufnością podejmowali zadania ucznia i misjonarza w czasach,
w których żyjemy i służymy sobie nawzajem.
+ Wiesław Śmigiel
Arcybiskup Metropolita Szczecińsko – Kamieński
ŚW. JAN PAWEŁ II – PROROK NADZIEI
List pasterski Konferencji Episkopatu Polski
zapowiadający ogólnopolskie obchody XXV Dnia Papieskiego,
na niedzielę 5 października 2025 r.
Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia!
W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy modlitwę proroka Habakuka, która jest wołaniem o pomoc. Bóg jednak na początku milczy, a prorok pozostaje samotny z gorzkim pytaniem: Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie? (Ha 1,3). W chwilach kryzysu czy dotkliwego cierpienia łatwo popaść w pokusę stawiania Boga w pozycji oskarżonego i domagania się, żeby usprawiedliwiał się wobec nas z dziejącego się zła. Bunt i późniejsze odrzucenie Stwórcy, to możliwe konsekwencje takiej postawy. Prorok jednak nie poddaje się zwątpieniu i trwa na modlitwie. Jest to świadectwo jego szczerej wiary wyrażającej ból i nazywającej po imieniu to, co jest w jego sercu, a zarazem pokornej i cierpliwej. Wiary, która ufa do końca i czeka na interwencję Boga. Odpowiedź jaką w końcu prorok otrzymuje jest wezwaniem do zaufania, do oparcia się na Bogu, niczym na skalnym fundamencie i do wytrwałości w czasie próby.
Tak jak postawa i słowa proroka Habakuka były źródłem nadziei dla mieszkańców Królestwa Judy, tak dla nas jednym z jej źródeł było i jest życie oraz nauczanie św. Jana Pawła II. Dlatego przeżywając, w łączności z papieżem Leonem XIV, XXV Dzień Papieski, pod hasłem Św. Jan Paweł II – Prorok nadziei, chcemy wrócić do orędzia, które pozostawił nam Papież Polak. Nauczanie to zyskuje niejako nowe życie, gdyż zmarły już papież Franciszek ogłaszając rok święty wezwał nas, abyśmy stawali się pielgrzymami nadziei.
I. Jezus Chrystus – źródło nadziei
Nadzieję może dawać nam drugi człowiek, złożona obietnica, sposób rozwiązania problemu podobnego do naszego, a także wyobrażenie, idea, czy nawet kończąca się happy end’em historia. Św. Jan Paweł II wskazywał na Jezusa Chrystusa jako na najpewniejsze źródło nadziei. Do młodych w Tokio powiedział: (…) Chrystus jest nauczycielem i wychowawcą nadziei. (…) Słuchając Jego słów, żyjąc życiem, którym pragnie dzielić się z każdym człowiekiem, odnajduje się najpełniejszy sens życia. (…) jego ostateczną przyszłość w Bogu. Przyszłość ta przekracza granice życia ludzkiego na ziemi. Nadzieja, którą daje nam Chrystus, jest silniejsza niż śmierć.Dlatego od momentu inauguracji swojego pontyfikatu, pielgrzymując na krańce świata, nieustannie wskazywał na Chrystusa – jedynego Odkupiciela człowieka.
Nadzieja jest cnotą pielgrzyma, który swoje życie przeżywa jako drogę ku najwyższemu Dobru, jakim jest Bóg. [Człowiek] musi do czegoś dążyć – musi mieć cel w życiu – i poczucie, że jest w stanie go osiągnąć (Tokio). Tę drogę jako pierwszy przeszedł Chrystus. Doświadczenie przyjaźni z Nim rodzi w człowieku postawę nadziei. Wyraża się ona w pewności, że droga, którą proponuje nam Ewangelia jest prawdziwa, choć tak często jest trudna i wymagająca. Człowiek pełen nadziei dostrzega realizm życia i jego złożoność. Nie udaje i nie wmawia ani sobie, ani innym, że życie jest bezproblemowe, a nawet, że jest łatwe. Jest jednak pewien, bazując na osobistym i zbiorowym doświadczeniu wiary, że przeszkody są do pokonania. Jest także w stanie sprostać przeciwnościom i podnieść się z upadku.
II. Jak pielęgnować cnotę nadziei?
Głosząc nadzieję, która ma swoje źródło w Chrystusie, św. Jan Paweł II czynił to w powiązaniu z posłannictwem całego Kościoła, który jest znakiem nadziei dla świata. Kiedy człowiek kocha i kiedy jest kochany, odkrywa powody, aby nadziei nie tracić. Jej źródło bije w małżeństwach, rodzinach, parafiach i wspólnotach formacyjnych.
W Kościele przekazywane jest świadectwo o wydarzeniach zbawczych – męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, które wiążą się obietnicą pełni życia w Bogu. Tym samym źródłem chrześcijańskiej nadziei jest doświadczenie Bożego miłosierdzia w sakramencie pokuty, a także wiara w życie wieczne. Nadzieja zawsze dotyczy przyszłości, ale nadzieja chrześcijańska, w odróżnieniu od nadziei świeckiej, dotyczy także przyszłości wiecznej. Świat nie jest zdolny wyzwolić człowieka od cierpienia – pisał w Przekroczyć próg nadziei św. Jan Paweł II – nie jest w szczególności zdolny wyzwolić go od śmierci. Nieśmiertelnośćnie należydotegoświata.Ona może tylkoprzyjśćdoczłowiekaodBoga. Wiara w życie wieczne była i jest źródłem męstwa dla męczenników, którzy wciąż w wielu zakątkach świata oddają życie za wiarę w Jezusa. Także dla nas jest umocnieniem w obliczu niezrozumienia, odrzucenia czy marginalizacji z powodu wierności Ewangelii. Jest pociechą w chwili cierpienia i straty najbliższej osoby.
Nadzieja rodzi się z modlitwy. Żył nią na co dzień św. Jan Paweł II, dlatego dzielił się tym, że radość i nadzieja, a zarazem smutek i trwoga ludzi współczesnych są przedmiotem modlitwy Papieża (Przekroczyć próg nadziei). Szczególnie modlitwa uwielbienia prowadzi nas do odkrycia, że Bóg jest zawsze przy nas obecny, a nasze życie jest „w Jego rękach”. W modlitwie dziękczynienia, która jest istotą Eucharystii, wracamy do działania Boga w historii świata i w naszym życiu, budząc w sobie nadzieję, że nie pozostawi nas samych także wobec nowych zagrożeń i wyzwań. Ufna modlitwa otwiera nas na działanie Ducha Świętego, który jest naszym Pocieszycielem i Obrońcą (por. J 14,15-17). Broni nas przede wszystkim przed nami samymi. Gdy tracimy nadzieję nie potrafimy pokochać siebie i innych. A gdy wtedy przytłacza nas grzech, przypomina, że jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga, który nieustannie pragnie odpuścić nam nasze winy.
III. Nieście świadectwo nadziei światu
Na Kościele, jako wspólnocie wierzących, spoczywa obowiązek świadectwa składanego wobec każdego, kto domaga się od nas uzasadnienia tej nadziei, która w nas jest (por. 1 P 3,15b). Wyrazem żywotności prawdziwej wiary jest dzieło ewangelizacji. Dlatego św. Jan Paweł II pisał do młodych: Nie lękajcie się zaproponować Chrystusa temu, kto Go jeszcze nie zna. Chrystus jest najbardziej wyczerpującą odpowiedzią na wszystkie pytania dotyczące człowieka i jego losu. Bez Chrystusa bowiem człowiek pozostaje nierozwiązaną zagadką (Orędzie na VII ŚDM). Głoszenie Dobrej Nowiny dokonuje się dziś przede wszystkim przez świadectwo wiary, czyli codziennych wyborów dokonywanych w duchu Ewangelii, a także przez gotowość do zaangażowania się w przemianę rzeczywistości politycznej, społecznej i kulturowej.
Szczególnym obszarem dawania świadectwa nadziei jest służba wobec osób naznaczonych bólem i cierpieniem, wykluczeniem i odrzuceniem, przemocą, wojną, pozbawieniem wolności i godności, biedą i bezdomnością. Świadkami nadziei są ci, którzy potrafią podzielić się tym co mają – środkami finansowymi czy dobrami materialnymi. Jednak oprócz tego, aby przywrócić nadzieję potrzebne jest coś więcej. Powinniśmy dzielić się czasem i uwagą – chwilą rozmowy, wysłuchaniem i słowem dobrej rady oraz pocieszeniem. Ogromne znaczenie ma wspólna modlitwa. Ważne jest także spojrzenie na potrzebujących nie tylko jak na odbiorców pomocy, ale jak na braci i siostry, w których przychodzi do nas sam Chrystus.
IV. „Żywy pomnik” św. Jana Pawła II
W dniu inauguracji pontyfikatu, 22 października 1978 roku, św. Jan Paweł II zwrócił się do młodych: Wy jesteście nadzieją Kościoła i świata – wy jesteście moją nadzieją. Wspominając to wydarzenie stwierdził, że (…) młodzi szukają Boga, szukają sensu życia (…). W tym szukaniu młodzi nie mogą nie spotkać się z Kościołem. I Kościół też nie może nie spotkać się z młodymi (Przekroczyć próg nadziei). Jednym z miejsc spotkania młodych z Bogiem w Kościele jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Jestem wdzięczny Fundacji za rozwój mojej relacji z Bogiem – dzieli się Mateusz ze wspólnoty studentów z Krakowa – za rekolekcje, obozy wakacyjne, spotkania, rozmowy. Fundacja dała mi również nadzieje na to, że młody chłopak z małej miejscowości, pochodzący z rozbitej rodziny, niewiedzący kim jest, może dokonać wielkich rzeczy, może kochać i być kochany. Fundacja co roku swoją opieką obejmuje blisko dwa tysiące zdolnych uczniów i studentów z niezamożnych rodzin, z małych miejscowości w całej Polsce.
W przyszłą niedzielę, podczas kwesty przy kościołach i w miejscach publicznych, będziemy mogli wesprzeć materialnie ten wyjątkowy, konsekwentnie budowany od 25 lat przez nas wszystkich „żywy pomnik” wdzięczności św. Janowi Pawłowi II. Niech udzielone w ten sposób wsparcie, nawet w obliczu osobistych trudności i niedostatków, będzie wyrazem naszej budowy „cywilizacji miłości”.
Na czas owocnego przeżywania XXV Dnia Papieskiego udzielamy wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.
Podpisali pasterze Kościoła katolickiego w Polsce obecni na 401. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.
Katowice, 12 czerwca 2025 r.
List należy odczytać w niedzielę, 5 października 2025 r.
Za zgodność:
XMarek Marczak
Sekretarz Generalny
Konferencji Episkopatu Polski
WSPÓLNOTA NADZIEI
List Pasterski na XV Tydzień Wychowania, 14-20 września 2025
Drodzy Bracia i Siostry,
1. Przesłanie tegorocznego Listu Pasterskiego na XV Tydzień Wychowania, którego mottem są słowa „Wspólnota nadziei”, jest szczególne – wypływa ono z naszej głębokiej troski o przyszłość wychowania i nauczania w polskiej szkole.
Po raz pierwszy od 1989 roku rząd łamie obowiązujące prawo i podejmuje decyzje, które w sposób bezprecedensowy ograniczają znaczenie lekcji religii w procesie wychowania dzieci i młodzieży. Nakaz umieszczania religii bezpośrednio przed i po obowiązkowych zajęciach, ograniczenie liczby godzin lekcji religii do jednej tygodniowo, krzywdząca możliwość łączenia klas, niewliczanie oceny z religii do średniej ocen – to rozwiązania, za którymi nie stoi dobro uczniów ani żadne argumenty pedagogiczne. Przeciwnie, tego rodzaju działania są wyrazem dyskryminacji i nietolerancji wobec osób wierzących w naszej Ojczyźnie. Warto przypomnieć, że Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż łączenie klas, nieuwzględnianie oceny z religii w średniej ocen, redukcja wymiaru lekcji religii do jednej godziny tygodniowo oraz nakaz organizowania lekcji religii bezpośrednio przed lub po zajęciach obowiązkowych są niezgodne z Konstytucją.
Tym bardziej niezrozumiałe stają się te decyzje w świetle dramatycznych zjawisk, jakie obserwujemy wśród dzieci i młodzieży: nasilających się problemów emocjonalnych i psychicznych, wzrostu agresji i przemocy rówieśniczej, coraz bardziej powszechnych uzależnień, również tych związanych z nadużywaniem Internetu i mediów społecznościowych. Właśnie teraz, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebujemy wspólnego działania wychowawczego. Nie można wykluczać sfery religijnej, która ma ogromny potencjał w formowaniu serca i sumienia młodego człowieka. Obecność lekcji religii w szkole ma w tym kontekście wymiar wychowawczy, terapeutyczny i prewencyjny, wspomaga rozwój emocjonalny i duchowy uczniów.
2. Korzyści wychowawcze płynące z nauczania religii są wyraźnie widoczne także w świetle dzisiejszej Ewangelii (Łk 14, 25-33). Jezus używa w niej przykładu budowania wieży. Mówi, że nieodpowiedzialne byłoby rozpoczęcie budowy, zanim się nie przeanalizuje, czy posiada się środki, by doprowadzić ją do końca. Podobnie decyzji życiowych nie można podejmować pod wpływem chwilowych impulsów i emocji. To właśnie na lekcjach religii uczniowie kształtują w sobie postawę odpowiedzialnego podejścia do życia. Rozwijają umiejętność rozeznawania, bezcenną na każdym etapie życia. Uczą się też, że każda decyzja ma swoje konsekwencje. Brak takiej wyobraźni powoduje, że nieraz bardzo młode osoby dopuszczają się czynów, których ciężar muszą później nieść przez całe życie.
Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii naucza też, że trzeba mieć prawidłowo ukształtowaną hierarchię wartości. Słów o nienawiści wobec najbliższych nie można rozumieć dosłownie. Dla słuchaczy wychowanych w semickim kręgu kulturowym było oczywiste, że jest to wyolbrzymienie mające podkreślić, jak ważna jest zdolność wartościowania. Lekcje religii pomagają wychowankom znaleźć w ich życiu miejsce dla Pana Boga, drugiego człowieka i prawidłowo ustawić hierarchię innych dóbr.
Zdolność do wyrzeczeń, o której mówi Jezus, zakłada wewnętrzną wolność i umiejętność zachowania dojrzałego dystansu wobec osób i rzeczy, a także umiejętność panowania nad sobą i wolność od uzależnień. Właśnie tego uczy religia w szkole – wolności serca, samodyscypliny i umiejętności panowania nad sobą, bez których trudno dziś uchronić się przed zniewoleniem różnymi rodzajami uzależnień.
W nauczaniu Jezusa o niesieniu krzyża znajduje się chyba najważniejsze przesłanie dzisiejszej Ewangelii. Jezus mówi, by nieść krzyż „idąc za Nim”. We wszystkich sytuacjach życia fundamentalne znaczenie ma świadomość, że jest z nami Jezus. Idziemy z Nim po Jego śladach. Przychodzi tu na myśl obraz dziecka, które idzie za swoim tatą, przemierzając pokrytą śniegiem, śliską górską drogę. Wie, że gdy będzie stawiać stopy w miejscu śladów ojca, z pewnością się nie potknie – będzie szło pewną, bezpieczną drogą, pomimo czyhających na mało doświadczonego wędrowca niebezpieczeństw. Lekcje religii są nauką stąpania po śladach Jezusa. Może się okazać, że spośród wielu przedmiotów szkolnych, w chwili życiowej próby, kluczowe znaczenie będzie miała właśnie lekcja religii – jakieś przesłanie zapamiętane w sercu, które doda siły i umocni, aby jednak iść dalej.
Mamy świadomość, że nie wszyscy uczniowie uczęszczają na lekcje religii. Dlatego apelujemy, aby dla nich szkoły zapewniały wartościowe lekcje etyki. Nie da się dojrzale żyć bez formacji serca i sumienia. Wychowanie, które nie obejmuje duchowego wymiaru człowieka, jest powierzchowne i niepełne. Nie przygotowuje do stawiania czoła bardzo trudnym wyzwaniom, jakie niesie dorosłe życie.
3. Bracia i Siostry, podsumowaniem naszych rozważań niech będą słowa papieża Leona XIV, wygłoszone do księży kardynałów zebranych w Kaplicy Sykstyńskiej: „Również dzisiaj nie brakuje kontekstów, w których wiara chrześcijańska jest uważana za coś absurdalnego, przeznaczonego dla osób słabych i mało inteligentnych (…) Są to środowiska, w których nie jest łatwo świadczyć i głosić Ewangelię, a człowiek wierzący jest wyśmiewany, prześladowany, pogardzany lub co najwyżej tolerowany i traktowany z litością”.
Można by zapytać, czy takim środowiskiem, gdzie lekcje religii traktowane są z lekceważeniem i są co najwyżej tolerowane, nie staje się dziś polska szkoła. A przecież – jak mówi dalej Papież –brak wiary niesie dramatyczne skutki: „utratę sensu życia, zapomnienie o miłosierdziu, naruszanie godności osoby ludzkiej […], kryzys rodziny i wiele innych ran,przez które cierpi nasze społeczeństwo, i to niemało”.
Lekcje religii są odpowiedzią Kościoła i szkoły na te właśnie dramaty. Nie są one żadnym przywilejem, ale prawem wierzących uczniów i rodziców, prawem, które potwierdza Konstytucja naszej Ojczyzny.
Młody człowiek, aby się rozwijać i dojrzale żyć, potrzebuje wartości, które niesie z sobą Ewangelia. Prawdę tę w piękny sposób wyraża logo trwającego obecnie Roku Jubileuszowego 2025. Widać na nim postaci z różnych części świata, które wzajemnie się obejmują – są braćmi i siostrami. Osoba, która idzie na przedzie, trzyma się mocno krzyża-kotwicy. Wobec fal symbolizujących życiowe przeciwności to właśnie krzyż Chrystusa jest kotwicą, której można się bezpiecznie uchwycić.
Dziękujemy wszystkim, którzy angażują swój trud i serce w dzieło wychowania. Dziękujemy zwłaszcza tysiącom polskich nauczycieli religii, którzy poświęcili swe życie Chrystusowi i swym uczniom, a znaleźli się obecnie w trudnej, nieraz dramatycznej sytuacji. Dziękujemy Dyrektorom szkół, Nauczycielom, Wychowawcom i wszystkim, którzy włączają się w obronę lekcji religii i troszczą się o ich właściwe miejsce w polskiej szkole.
Na rozpoczynający się Nowy Rok Szkolny i Katechetyczny udzielamy wszystkim pasterskiego błogosławieństwa
Podpisali pasterze Kościoła katolickiego w Polsce obecni na 401. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.
Katowice, 12 czerwca 2025 r.
List należy odczytać w niedzielę, 7 września 2025 r.
Za zgodność:
XMarek Marczak Sekretarz Generalny
Konferencji Episkopatu Polski
Słowo Przewodniczącego Komisji Charytatywnej
Konferencji Episkopatu Polski na Niedzielę Miłosierdzia (27 kwietnia 2025)
„Oby światło chrześcijańskiej nadziei dotarło do każdego człowieka, jako orędzie Bożej miłości skierowane do wszystkich!” (papież Franciszek)
Siostry i Bracia w Chrystusie, Pielgrzymi nadziei!
Przywołane na wstępie słowa papieża Franciszka z bulli „Spes non confundit” („nadzieja zawieść nie może”), ogłaszającej Rok Jubileuszowy 2025, w wielkim skrócie uwypuklają treść Święta Miłosierdzia Bożego, które dzisiaj obchodzimy. A jest to też święto Caritas, które rozpoczyna Tydzień Miłosierdzia – czas szczególnej refleksji nad nakazem Jezusa: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Miłosierdzie to miłość pochylająca się nad tym, kto potrzebuje pomocy. Całe nasze życie jest wołaniem o zbawienie, czyli o tę pomoc, którą daje tylko Bóg. Dlatego wszyscy potrzebujemy Bożego miłosierdzia, a doświadczając go jesteśmy zaproszeni, abyśmy i my byli miłosierni.
A więc Boże miłosierdzie to dar i zadanie. Tym darem Bożego miłosierdzia jest zbawienie, czyli odkupienie naszych win i życie wieczne, życie w obfitości, które ukazało się w zmartwychwstałym Panu, przynoszącym pokój. W swoim zmartwychwstaniu Jezus objawia to życie, za którym tęskni serce każdego człowieka, bo każde serce pragnie być szczęśliwe. Dlatego „uradowali się uczniowie, ujrzawszy Pana” (J 20, 20). A zatem, jak ukazuje dzisiejsza Ewangelia, tym co składa się na dar Bożego miłosierdzia, jest: nowe życie, radość, pokój, wiara, możliwość zyskania odpuszczenia grzechów. W tym odsłania się „światło chrześcijańskiej nadziei”, adresowane do wszystkich ludzi, „jako orędzie Bożej miłości”.
Ale ten dar Bożego miłosierdzia jest także naszym zadaniem. Jezus woła: „Bądźcie miłosierni”. Być miłosiernym, to najpierw dawać świadectwo o otrzymanym darze Bożego miłosierdzia. „Niech wyznawcy Pana głoszą: Jego łaska na wieki” – tak do tego świadectwa zaprasza nas dzisiaj Psalmista. Być miłosiernym, to także przebaczać swoim winowajcom, zgodnie ze wskazaniem św. Pawła: „Jak Pan przebaczył wam, tak i wy” (Kol 3,13).
I wreszcie, być miłosiernym, to – w myśl tego, co przed chwilą usłyszeliśmy w czytaniu z Dziejów Apostolskich – troszczyć się o taką wiarę, by przez nasze ręce Bóg mógł czynić znaki i cuda. Abyśmy też na wzór tych, którzy jako pierwsi przyjmowali wiarę w Pana, przynosili do Niego „chorych i dręczonych przez duchy nieczyste”. A tych właśnie sióstr i braci jest dzisiaj wokół nas więcej niż tych, którzy potrzebują chleba czy innych środków do życia. Trzeba zrobić wszystko, aby przynieść ich do Jezusa, a przynajmniej modlić się za nich, aby nikt nie zginął, lecz aby każdy miał życie wieczne.
Te zadania wynikające z otrzymanego daru Bożego miłosierdzia, w sposób szczególny podejmuje Caritas, największa w naszej Ojczyźnie organizacja charytatywna prowadzona przez Kościół katolicki już ponad 35 lat. Swoją cichą, codzienną służbą, 19 tysięcy pracowników i ponad 70 tysięcy wolontariuszy z ogromnym oddaniem niosą pomoc bezdomnym, chorym, samotnym, starszym, migrantom i uchodźcom oraz wszystkim tym, którym zabrakło sił, by dźwigać ciężar życiowych trudności.
Ponad milion osób otaczanych jest regularną opieką przez 45 Caritas diecezjalnych prowadzących 1600 placówek, wśród których są m.in. świetlice, Domy Samotnej Matki wraz z Oknami Życia, jadłodajnie, schroniska, noclegownie, ośrodki rehabilitacyjne, warsztaty terapii zajęciowej dla osób z niepełnosprawnościami, świetlice socjoterapeutyczne i wychowawcze dla dzieci i młodzieży, Zakłady Opiekuńczo-Lecznicze, rodzinne domy dziecka – tzw. Placówki Pieczy Zastępczej, Domy Pomocy Społecznej, hospicja i in. Tylko w ramach żywnościowych programów pomocy Caritas w Polsce przekazuje ponad 11 tysięcy ton żywności rocznie, wspierając ok. 300 tysięcy osób, nie licząc tej pomocy żywnościowej, która organizowana jest niemal we wszystkich diecezjach w ramach projektu Spiżarnia Caritas (Celem tego projektu jest też zapobieganie marnowaniu żywności).
A jak tu nie wspomnieć darczyńców, których jest tak wielu, a którzy swoim wrażliwym i hojnym sercem zawsze śpieszą z ofiarną pomocą tam, gdzie pojawia się jakiś dramat, jakaś trudna sytuacja, jakaś nagła potrzeba. Tak np. na rzecz pomocy poszkodowanym wskutek ubiegłorocznej powodzi, jaka nawiedziła południowo-zachodnią cześć naszego Kraju, podczas zbiórki przeprowadzonej w kościołach 22 września 2024 r. udało się zgromadzić prawie 53 mln zł. Środki te trafiły do 8 tysięcy gospodarstw domowych, w szczególności do osób starszych, samotnych, osób z niepełnosprawnościami oraz rodzin wielodzietnych.
Również tak wielu darczyńców ofiarnie uczestniczy w Wigilijnym Dziele Pomocy Dzieciom. To dzieło wspiera dzieci z rodzin w trudnej sytuacji materialnej lub życiowej. Obejmuje m.in. organizację letniego wypoczynku, wsparcie edukacyjne i rozwojowe oraz codzienną opiekę w placówkach świetlicowych, do których przychodzą m.in. dzieci z rodzin, w których brakuje sprzyjających warunków do rozwoju. Część środków z tego dzieła przeznaczana jest też na pomoc dzieciom żyjącym w najuboższych regionach świata.
Caritas Polska, zgodnie ze swoją misją, organizuje też pomoc w kilkudziesięciu krajach świata, reagując nie tylko na nagłe kryzysy humanitarne, ale też realizuje długofalowe wsparcie, m.in. w zakresie pomocy żywnościowej, zdrowotnej, edukacyjnej. Szczególnie tą pomocą objęte są osoby mieszkające w krajach, gdzie toczą się konflikty zbrojne oraz osoby, które z powodu głodu i braku bezpieczeństwa są zmuszone opuszczać swoje domy. Takie programy realizujemy dla Wenezuelczyków w Kolumbii, w Etiopii, w Burkina Faso, w Syrii i Jemenie.
Jakże ważną i skuteczną rolę spełnia w obarczonych wojną krajach Bliskiego Wschodu, prowadzony od lat przez Caritas program Rodzina Rodzinie. Tylko w ubiegłym roku z pomocy w ramach tego programu skorzystało 6800 rodzin. Dzięki niej wiele osób otworzyło rodzinne firmy, dające utrzymanie rodzinie i pozwalające porzucić dramatyczną decyzję o emigracji. Caritas Polska prowadzi też na Ukrainie cztery Centra Pomocy Rodzinom, z których korzystają setki rodzin cierpiących wskutek trwającej wojny.
To tylko niektóre działania jakie podejmuje Caritas. Dzisiejsze Święto jest okazją, aby podziękować wszystkim wolontariuszom – zrzeszonym w Centrach Wolontariatu, a także działających w Parafialnych Zespołach Caritas i Szkolnych Kołach Caritas. Dziękuję kapłanom, zwłaszcza księżom proboszczom, siostrom zakonnym, nauczycielom religii, animatorom grup duszpasterskich za aktywny udział we wszelkich akcjach charytatywnych, za trud ich organizowania, za piękną służbę na rzecz naszych sióstr i braci potrzebujących pomocy. W imieniu obdarowanych dziękuję wszystkim darczyńcom za ogromną życzliwość i ofiarność. Dziękuję także za złożone dzisiaj ofiary na dzieła Caritas. To wielka radość i nadzieja, że jest tak wiele miłosiernych serc i rąk, przez które Bóg może czynić tak wiele znaków i cudów swojej miłości. Już dzisiaj zapraszam całą wspólnotę Caritas, wszystkich apostołów miłosierdzia, na pielgrzymkę do Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, 20 września tego roku. Niech Pan Bóg wszystkim błogosławi! A Maryja, Matka Miłosierdzia, niech wyprasza nam radość!
Bp Wiesław Szlachetka
Przewodniczący Komisji Charytatywnej
Konferencji Episkopatu Polski
Drodzy Diecezjanie oraz Szanowni Goście!
Święta Zmartwychwstania Pańskiego to czas, w którym na nowo odkrywamy Bożą miłość, która jest gotowa nawet na śmierć, aby w ten sposób ocalić człowieka zagubionego, sponiewieranego i zranionego przez grzech. To czas radości i nadziei, w którym Chrystus - prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek rozrywa kajdany grzechu i prowadzi nas zwycięsko ku życiu, które trwa wiecznie.
Żyjemy w świecie zamętu, wojen i konfliktów, tych potężnych i krwawych pomiędzy państwami, ale również tych, które dotyczą narodu, lokalnych wspólnot czy rodzin. Towarzyszy nam nowy wyścig zbrojeń i pomieszanie pojęć, w którym neguje się nawet wartość ludzkiego życia. Dlatego życzę, aby nasze rodziny były zgodne i szczęśliwe, pełne wiary i zaufania do Boga. Przekazuję również życzenia pokoju i nadziei, że z Bogiem możemy przezwyciężyć wszelkie niebezpieczeństwa i lęki. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać jak bardzo potrzebujemy pokoju. Szczególnie, że w Biblii jego owocem jest nie tylko brak wojny i zamętu, ale również szczęście, powodzenie, a nawet dobre zdrowie.
Ponadto jako pielgrzymi nadziei nadal trwamy w dziękczynieniu za misję ewangelizacyjną św. Ottona, który 900 lat temu przybył na nasze Ziemie. Jesteśmy wdzięczni, że dar wiary, który pomimo zawiłej historii i wielu przeszkód, udało się zachować i jest on przekazywany następnym pokoleniom. Dlatego tak ważna jest troska o ludzi młodych, którzy potrzebują obecności, wsparcia, modlitwy i mądrej opieki nas wszystkich. Pozwólcie, że skorzystam z okazji, aby po raz kolejny bardzo serdecznie zaprosić ludzi młodych na archidiecezjalne spotkanie, które odbędzie się 20 czerwca br. w Wolinie. Wszystko czynimy, abyśmy mogli szczerze powtórzyć za św. Pawłem Apostołem: w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia…” (1 Tm 4, 7-8).
Drodzy Diecezjanie i Goście!
Na Święta Zmartwychwstania i okres wielkanocny przekazuję najserdeczniejsze życzenia! Niech Zmartwychwstały Chrystus obdarza radością serca, zdrowiem duszy
i ciała. Niech podniesie na duchu, doda sił oraz wzmocni miłość! A Bóg niech Wam udzieli pełni radości i pokoju w wierze, abyście mocą Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję
(Rz 15, 13).
Z serdecznymi życzeniami, modlitwą i błogosławi