LISTY PASTERSKIE

Parafia Warnice



Dzisiaj jest piątek, 10 lipca 2020r.
Odwiedzin dzisiaj: 58.
Odziewdzin ogólnie: 133870.
Image 1 Image 2 Image 3

LISTY PASTERSKIE KS. ARCYBISKUPA ANDRZEJA

                                             LIST PREZYDIUM KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI

Z OKAZJI 100. ROCZNICY URODZIN ŚW. JANA PAWŁA II

 

Umiłowani Siostry i Bracia!

1. W tym roku świętujemy setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, który przyszedł na świat 18 maja 1920 roku w Wadowicach. Ten wielki święty wniósł nieoceniony wkład w historię naszego kraju, Europy, świata oraz w historię Kościoła powszechnego. O Karolu Wojtyle powiedziano i napisano już bardzo wiele, dobrze znana jest również jego biografia, która doczekała się licznych ekranizacji. W trudnym dla nas wszystkich czasie – gdy zmagamy się z pandemią koronawirusa i stawiamy pytania o przyszłość naszych rodzin oraz społeczeństwa – warto także zapytać o to, co On dziś miałby nam do powiedzenia? Z jakim przesłaniem zwróciłby się do rodaków w maju 2020 roku?

Jako pierwsze przychodzą nam na myśl słowa, które wypowiedział w homilii rozpoczynającej pontyfikat: „Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!” (22.10.1978). Tak, Chrystus wie, co każdy z nas nosi dziś w sobie, On doskonale zna nasze radości, niepokoje, nadzieje, lęki, tęsknoty. Tylko On ma odpowiedź na pytania, które stawiamy sobie w obecnej chwili.

Święty Jan Paweł II był człowiekiem, w którego życiu niezwykle wyraźnie uwidaczniały się cierpienie i niepewność jutra. Jego droga do świętości wiodła przez szereg trudnych doświadczeń życiowych, jak choćby przedwczesna śmierć ukochanej matki czy okrucieństwa II wojny światowej. On przyjmował te wydarzenia z wiarą w to, że historię człowieka ostatecznie prowadzi Pan Bóg, a śmierć nie jest pragnieniem Stwórcy. Gdyby Papież Polak żył dzisiaj, na pewno dobrze rozumiałby osoby, które przebywają w izolacji i kwarantannie. Modliłby się za chorych, zmarłych oraz ich rodziny. Sam przecież wielokrotnie chorował i cierpiał w warunkach szpitalnego odosobnienia, bez możliwości sprawowania Mszy św. z wiernymi. Jego brat Edmund zmarł w wieku 26 lat, jako młody lekarz, kiedy zaraził się od chorej pacjentki, udzielając jej pomocy medycznej. Na jego płycie nagrobnej wyryto napis: „Swe młode życie oddał w ofierze cierpiącej ludzkości”. By upamiętnić swego starszego brata, nasz święty Papież trzymał na swoim biurku lekarski stetoskop. Święty Jan Paweł II rozumiał i cenił pracę lekarzy, pielęgniarek, ratowników i pracowników medycznych, za których często się modlił i z którymi się spotykał. 

2. Początek kapłańskiej drogi Karola Wojtyły miał miejsce w czasie II wojny światowej. Wraz ze swoimi rodakami był on ofiarą dwóch totalitarnych systemów: narodowego i międzynarodowego socjalizmu. Obydwa odrzucały Boga. Obydwa wyrosły na pysze, pogardzie dla innych i nienawiści. Obydwa odbierały wolność i godność człowiekowi. Obydwa niosły strach i śmierć. Obydwa te systemy ściśle też ze sobą współpracowały, aby doprowadzić do eksterminacji polskiej inteligencji, a naród polski przekształcić w rzesze niewolników. W tym czasie młody Karol Wojtyła był robotnikiem w kamieniołomach fabryki chemicznej Solvay w podkrakowskich Łagiewnikach.

Następny rozdział księgi życia św. Jana Pawła II to posługa księdza oraz biskupa krakowskiego. Po dwuletnich studiach w Rzymie został wikariuszem i katechetą w parafii w Niegowici, później pracował w Krakowie. Wykładał w seminariach duchownych i na uniwersytetach. 29 września 1958 roku został wyświęcony na biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej, a w roku 1964 został jej arcybiskupem metropolitą. Brał czynny udział we wszystkich sesjach Soboru Watykańskiego II. W roku 1967 papież Paweł VI mianował go kardynałem. W czasach komunistycznego reżimu stanowczo bronił chrześcijańskich wartości. Otwarty na dialog, w każdym widział brata. Nieustannie apelował o poszanowanie godności każdego człowieka. Emanował entuzjazmem duszpasterskim. Wiele serca poświęcał pracy z młodzieżą, studentami, z młodymi małżeństwami. Wycieczki w góry, na narty, obozy na łonie natury służyły mu zbliżaniu ludzi do Boga. Żartował, słuchał i uczył, stawiając młodym wysokie cele i wymagania. „Odkrycie Chrystusa to najpiękniejsza przygoda waszego życia” – mówił najpierw do młodzieży w Polsce, a potem – na całym świecie.

I tak nadszedł historyczny dzień 16 października 1978 roku, gdy kard. Karol Wojtyła został wybrany papieżem. Tu okazało się, jak ważną postacią w jego życiu był kard. Stefan Wyszyński. Po wyborze na papieża, Jan Paweł II powiedział: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła. Gdyby nie było Jasnej Góry”. Obydwaj byli głęboko związani z sanktuarium jasnogórskim. Tam wszystko zawierzali Matce Bożej.

 

Wybór kard. Karola Wojtyły na następcę św. Piotra otworzył nowy rozdział nie tylko w jego życiu, ale także w historii Kościoła w Polsce i na świecie. Niespełna rok później zabrzmiały w Polsce słowa modlitwy: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. Te słowa, wypowiedziane 2 czerwca 1979 roku podczas Mszy św. na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie, stały się momentem zwrotnym w procesie polskich przemian demokratycznych. Dodały odwagi i nadziei, której Polacy wówczas tak bardzo potrzebowali. Dzisiaj – z perspektywy czasu – możemy traktować je jako słowa prorocze.

3. Święty Jan Paweł II głosił Ewangelię na całym świecie. Odwiedził 132 kraje i około 900 miejscowości. Jego nauczanie jest wciąż aktualne. Warto do niego sięgać, także poprzez internet i media społecznościowe, wykorzystując możliwości, które stwarzają nowe technologie. Już w 2002 roku Papież wzywał przecież cały Kościół do wypłynięcia „na głębię cyberprzestrzeni”.

Głosząc konieczność poszanowania praw każdej osoby ludzkiej, Papież bronił najsłabszych i bezbronnych. Dzisiaj, gdy w czasie pandemii koronawirusa świat walczy o każde ludzkie życie, trzeba przypomnieć, że Jan Paweł II domagał się ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Podkreślał, że w żadnej dziedzinie życia prawo cywilne nie może zastąpić właściwie ukształtowanego sumienia. Kiedy wielu niepokoją zmiany demograficzne, wyludnianie się i starzenie Europy, jego słowa są nadal aktualną przestrogą: „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. W 1991 roku, w Radomiu, św. Jan Paweł II mówił: „Do tego cmentarzyska ofiar ludzkiego okrucieństwa w naszym stuleciu dołącza się inny jeszcze wielki cmentarz: cmentarz nienarodzonych, cmentarz bezbronnych, których twarzy nie poznała nawet własna matka, godząc się lub ulegając presji, aby zabrano im życie, zanim jeszcze się narodzą.
A przecież już miały to życie, już były poczęte, rozwijały się pod sercem swych matek, nie przeczuwając śmiertelnego zagrożenia. A kiedy już to zagrożenie stało się faktem, te bezbronne istoty ludzkie usiłowały się bronić. Aparat filmowy utrwalił tę rozpaczliwą obronę nienarodzonego dziecka w łonie matki wobec agresji. Kiedyś oglądałem taki film – i do dziś dnia nie mogę się od niego uwolnić, nie mogę uwolnić się od jego pamięci. Trudno wyobrazić sobie dramat straszliwszy w swej moralnej, ludzkiej wymowie”.

Polacy i Polska stanowili bardzo ważną część życia św. Jana Pawła II, który po latach wyznał: „Sprawy mojej Ojczyzny zawsze były i są mi bardzo bliskie. Wszystko, co przeżywa mój naród, wszystko to głęboko noszę w sercu. Dobro Ojczyzny uważam za moje dobro” (audiencja do Polaków z okazji 20. rocznicy pontyfikatu, 1998). Polska była krajem, który Ojciec Święty odwiedzał najczęściej – odbył do Ojczyzny dziewięć pielgrzymek. Przyjeżdżał zawsze z konkretnym przesłaniem do rodaków, dostosowanym do aktualnie panującej sytuacji religijnej i politycznej. Każda z pielgrzymek była traktowana przez Polaków jako narodowe rekolekcje, a w spotkaniach z Papieżem uczestniczyły miliony osób. Święty Jan Paweł II wzywał Polaków do sprawiedliwości społecznej i wzajemnego szacunku. Mówił: „«Jeden drugiego brzemiona noście» – to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy «brzemię» dźwigane przez człowieka samotnie” (Gdańsk, 1987).

4. Dla wielu osób świadectwo o prawdziwości Ewangelii, jakie dał całemu światu św. Jan Paweł II, wybrzmiało najbardziej przekonująco wtedy, gdy przyszło mu osobiście zmagać się z cierpieniem i chorobą, a na koniec życia stanąć wobec konieczności śmierci. Po raz pierwszy z doświadczeniem wielkiego cierpienia spotkał się w związku z zamachem na swoje życie 13 maja 1981 roku. Kardynał Stanisław Dziwisz, wieloletni osobisty sekretarz św. Jana Pawła II i świadek jego świętości, tak wspominał ten niezwykle dramatyczny czas: „Pamiętam, że w momencie zamachu na Placu św. Piotra [Papież] zachował duży spokój i opanowanie, choć sytuacja była dramatyczna, a zagrożenie życia ogromne. Pytany przeze mnie, potwierdził, że odczuwa ból spowodowany przez rany, pokazał też ich miejsca. Nie można jednak mówić o żadnej panice. Zanim stracił świadomość, od razu też zawierzał się Maryi i mówił, że przebacza temu, który do niego strzelił”.

W ostatnim dniu swojej ziemskiej pielgrzymki, 2 kwietnia 2005 roku, Jan Paweł II był pełen wewnętrznego pokoju i poddania się woli Bożej. Jak wspomina kardynał Dziwisz, Papież był „zanurzony w modlitwie, miał świadomość swojego stanu i tego, co się z nim dzieje. Prosił, żeby czytać mu fragmenty Ewangelii według św. Jana, żegnał się ze współpracownikami, przyszedł m.in. kard. Joseph Ratzinger, były siostry zakonne, które mu posługiwały, był także fotograf Arturo Mari. Odprawialiśmy jeszcze Mszę św. ze Święta Miłosierdzia Bożego, stawał się coraz słabszy, z coraz mniejszą świadomością, ale gotowy na przejście do Domu Ojca”.

Podczas pogrzebu Jana Pawła II, 8 kwietnia 2005 roku, wiatr silnym podmuchem zamknął księgę Ewangeliarza znajdującą się na jego trumnie. Tak jakby zamknął księgę jego życia. Na zakończenie uroczystości wierni zebrani na Placu św. Piotra wołali „Santo Subito!” – „Natychmiast świętym!”. W ten sposób prosili, aby Kościół ogłosił to, czego sami byli pewni: ten Papież był człowiekiem prawdziwie świętym!

Cieszymy się bardzo, że 7 maja tego roku – niemal dokładnie w setną rocznicę przyjścia na świat Jana Pawła II – w bazylice pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Wadowicach, gdzie został ochrzczony, za zgodą Stolicy Apostolskiej rozpoczął się proces beatyfikacyjny jego Rodziców: Sług Bożych Emilii i Karola Wojtyłów. Wiemy dobrze, że nie byłoby takiego człowieka, kapłana i biskupa jak Karol Wojtyła, gdyby nie było wielkiej wiary jego Rodziców.

5. Papież Franciszek, który kanonizował Jana Pawła II, we wstępie do książki opublikowanej w Watykanie z okazji stulecia urodzin Papieża Polaka wyznał: „Wiele razy w czasie mojego życia kapłańskiego i biskupiego spoglądałem na niego, prosząc w moich modlitwach o dar wierności Ewangelii, tak jak on dawał o niej świadectwo. (...) Już piętnaście lat dzieli nas od jego śmierci. Może to niewiele, ale to bardzo długo dla nastolatków i młodych ludzi, którzy go nie znali lub którzy mają tylko kilka mglistych wspomnień o nim z dzieciństwa. Z tego powodu w setną rocznicę jego urodzin słusznie było upamiętnić tego wielkiego świętego świadka wiary, którego Bóg dał swojemu Kościołowi i ludzkości” (San Giovanni Paolo II, 100 anni, Parole e Immagini, Prefazione di Papa Francesco [Święty Jan Paweł II, 100 lat. Słowa i Obrazy, Wstęp Papieża Franciszka], Città del Vaticano, Libreria Editrice Vaticana 2020, s. 3, 6).

Od śmierci św. Jana Pawła II ludzie z całego świata modlą się nieprzerwanie u jego grobu w Bazylice św. Piotra. Za jego przyczyną proszą Boga o potrzebne łaski. Dołączmy i my do nich i módlmy się – przez jego wstawiennictwo – w intencjach, które głęboko nosimy w naszych sercach. Prośmy za naszą Ojczyznę, Europę i cały świat. Módlmy się o ustanie pandemii, za chorych, zmarłych i ich rodziny, za lekarzy, służbę medyczną i tych wszystkich, którzy narażają swoje życie dla naszego bezpieczeństwa. Niech setna rocznica urodzin Papieża Polaka będzie dla nas wezwaniem do braterstwa i jedności. Niech będzie źródłem nadziei i zaufania Miłosierdziu Bożemu.

Święty Janie Pawle II, módl się za nami. Amen.

 

 

Abp Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Bp Artur G. Miziński
Sekretarz Generalny

Konferencji Episkopatu Polski

Abp Marek Jędraszewski
Arcybiskup Metropolita Krakowski
Zastępca Przewodniczącego

Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 7 maja 2020 roku

 

 

Przyjmijmy z wiarą patronat św. Andrzeja Boboli

 

Świadectwo Księdza Prałata Józefa Niżnika,

kustosza Sanktuarium Świętego Andrzeja Boboli w Strachocinie

 

 

  1. Będę głównym patronem?

Dnia 16-go maja przeżywać będziemy liturgiczne święto św. Andrzeja Boboli, Patrona Polski. Z tej racji wielu Polaków ponownie sięgnie do opracowań, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tym Świętym. Postanowiłem i ja, świadek spotkań ze św. Andrzejem, podzielić się wiedzą, którą posiadam, a nie jest opublikowana. Tę wiedzę zdobyłem dzięki św. Andrzejowi, który wyjaśnił mi niektóre sprawy dotyczące jego życiorysu, a także roli i misji, jaką ma spełniać w naszym narodzie.

Jedna z tych spraw, którą chciałbym się podzielić, dotyczy jego patronatu nad Ojczyzną. Sprawa bardzo delikatna i wrażliwa. Jak rozumieć jego objawienie w Wilnie z roku 1819? Czy główny, znaczy najważniejszy? A jeśli tak, to co z tymi, którzy już są głównymi: Maryja Królowa Polski, św. Wojciech, czy św. Stanisław? Czy ktoś komuś ma tu ustąpić miejsca? A może w tej sprawie chodzi o inne rozumienie?

Boję się, byśmy idąc tym tokiem myślenia nie usłyszeli tego, co faryzeusze, którzy przyszli do Jezusa i pytali: czyją żoną po śmierci będzie kobieta, która miała siedmiu mężów na ziemi. Jezus im rzekł: jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? A co by nam Jezus powiedział, gdy główny patronat nad Ojczyzną chcemy sprowadzać głównie do tego, który z patronów ważniejszy?

Czcicieli św. Andrzeja sprawa patronatu nurtuje, bo wiedzą, że Święty związał go z pomyślnością Ojczyzny. Stąd, ilekroć Polskę nawiedzają bolesne wydarzenia, sprawa patronatu wraca jak bumerang. Podobnie jest i tym razem, gdy nawiedza nas epidemia. Być może dlatego, jedna z redakcji zwróciła się do mnie, abym napisał artykuł o św. Andrzeju w nawiązaniu do epidemii.

 

  1. Już nim jestem

Po tej prośbie, jak zawsze, gdy sprawa dotyczy św. Andrzeja, na modlitwie zwróciłem się z prośbą do niego o pomoc. Tym razem także. Prosiłem, aby natchnął mnie, o czym mam napisać? I podsunął mi właśnie temat o „głównym patronie Ojczyzny”. Wpierw wyjaśnił, że on nim jest, bo taką godnością obdarzył go Bóg
i zlecił mu opiekę nad polskim narodem. Pytam dalej: a kim są ci, których czcimy jako głównych? Wyjaśnił, że oni też są główni, ale ich wybrali ludzie, a ja jestem patronem Ojczyzny z woli Boga. Nie wiedziałem, jak o tej prawdzie napisać. Byłem w rozterce. Ale Święty znowu przyszedł z pomocą. Otrzymałem w tym czasie książkę z objawieniami Fulli Horak, mistyczki z XX wieku. Czytając, natrafiłem na opis jej spotkania ze św. Andrzejem 3 maja 1938 roku. Dech mi wręcz zaparło po przeczytaniu tych słów: Mistyczka pyta: czy będziesz Patronem Polski? On odpowiada: Już nim jestem. Spotkanie z mistyczką miało miejsce kilka tygodni po kanonizacji św. Andrzeja. Wtedy sprawa patronatu była bardzo głośna, dlatego mistyczka o to pyta, a on odpowiada: już nim jestem. Nie było wtedy jeszcze żadnych nominacji ani potwierdzeń tej kwestii ze strony Kościoła, a on mówi,
już jestem patronem. To jeszcze bardziej utwierdziło mnie, w tym, co mi przekazał. Ale zrodziło się we mnie kolejne pytanie: dlaczego w obecnym okresie epidemii dopomina się, aby o jego patronacie napisać Polakom?

 

  1. Przypomina o sobie zawsze, gdy potrzebujemy pomocy

16 maja 1987 roku, podczas objawienia w Strachocinie, powiedział do mnie: zacznijcie mnie czcić. Dzięki temu powstało w Strachocinie nowe miejsce kultu
św. Andrzeja, a teraz jest to jego Sanktuarium. Z czasem zrozumiałem, że objawiał się po swojej śmierci, gdy Polska znajdowała się w niebezpieczeństwie. Tych ważnych objawień było trzy. W Pińsku w 1702 roku, w Wilnie w 1819 roku
i Strachocinie 1987 roku. Każde z nich dotyczyło Ojczyzny. Pińsk uratował przed protestanckimi Szwedami. W Wilnie, gdy Polska była pod zaborami, powiedział, że Ojczyzna odzyska niepodległość. W Strachocinie zaoferował zaś pomoc na obecne czasy, ale wyznaczył za tą pomoc swoistą cenę: zacznijcie mnie czcić… Dał też znać o sobie podczas cudu nad Wisłą w roku 1920. Za udział w tym zwycięstwie został kanonizowany w roku 1938. A trumna z jego relikwiami znajduje się w Sanktuarium narodowym w Warszawie.

Odwołania do wydarzeń historycznych naszego narodu powinny nam uświadomić, że św. Andrzej z woli Boga spełnia ważną rolę wobec Ojczyzny. Spełniał kiedyś, ma spełniać i dzisiaj. W takim duchu odbieram jego objawienie
w Strachocinie pod koniec XX wieku. Jako naród byliśmy wówczas zachwyceni wyzwoleniem z niewoli radzieckiej i pełni nadziei z otwarcia na Zachód, ale nie dostrzegaliśmy jeszcze nowych zagrożeń dla narodu, a św. Andrzej właśnie wtedy się objawia i mówi: zacznijcie mnie czcić… Objawienie to zostało wtedy odebrane trochę w kategoriach sensacji i nie poruszyło Polaków. Ale św. Andrzej stwarza narodowi kolejną okazję i przypomina o sobie, gdy zostaje ustanowiony Patronem Polski w roku 2002. Jednak i tym razem, nawet papieska nominacja przeszła bez większego rozgłosu. Ci, którzy kochali św. Andrzeja, skoncentrowali się wtedy na tym (i do dzisiaj często o tym debatują), że nie został zaliczony do grona głównych patronów, obok Matki Bożej – Królowej Polski, św. Wojciecha i św. Stanisława,
a jednocześnie nie wykorzystali tej nominacji, aby owocował duchowy dar Papieża Polaka dla rodaków na nowe tysiąclecie wiary. I to – niestety – w wielu sercach pokutuje do dziś.

A jednak św. Andrzej jest dla nas niezwykle ważny, czy to się komuś podoba, czy nie, czy to akceptuje, czy odrzuca. To sam Bóg czuwa, abyśmy o Św. Andrzeju nie zapominali. A od czasu do czasu św. Andrzej wkracza wprost w nasze dzieje i dokonuje rzeczy niezwykłych. Tak było również w roku 2015, gdy jego czciciele zorganizowali pielgrzymkę do Strachociny, aby się modlić o pomyślność w wyborach. Byli najpierw w maju, potem w październiku. I to, o co prosili Boga - za jego przyczyną - dokonało się. Ale również te zwycięstwa nie wpłynęły na zmianę myślenia Polaków o jego patronowaniu nad Ojczyzną. Nie zmieniło się to także po pielgrzymkach i zwycięstwach w roku 2019. Znowu wygrali, ale nie podziękowali św. Andrzejowi. Nawet nie wspomnieli o nim po wyborach, ale ogołocili go z chwały, która jemu się należała. I to jest dramat zwycięzców, który nie rokuje niczego dobrego na przyszłość. Wydarzenia, które przywołuję pozornie mogą sugerować, że uprawiam tu jakąś politykę, ale jestem daleko od polityki. Mówię tylko z troską o moim narodzie oraz o Ojczyźnie – mojej Matce. Zwracam zaś uwagę na wspomniane wydarzenia, bo jestem głęboko przekonany, że wpisują się one także w jakiś Boży plan wobec Polski. Może chodzi nie tylko o perspektywę zachowania wiary u nas w Polsce, ale także, aby Polska nadal była „przedmurzem chrześcijaństwa”.

 

  1. Dlaczego teraz o jego patronacie?

Jakże wymowne są słowa, które przekazał św. Andrzej podczas objawienia się Fulli Horak. Są bardzo ważne, także w kontekście obecnej epidemii, która nawiedza świat i Polskę. Św. Andrzej powiedział wówczas: Będą wam pomagał…. Ludzie nie dość gorąco i nie tak jak trzeba zwracają się do mnie. Mogę być bardzo pomocny w zażegnywaniu wielkich katastrof. Mogę nieść ulgę w cierpieniu… Powiedz ludziom, że grożą im straszne rzeczy za to, że zaniedbują sprawy wewnętrznego życia. Możesz mnie zawsze prosić, a wysłucham cię. Po przeczytaniu tych słów odnalazłem odpowiedź na pytanie: dlaczego św. Andrzej właśnie teraz natchnął mnie, abym napisał o jego głównym patronacie nad Ojczyzną. Mogę być bardzo pomocny w zażegnywaniu wielkich katastrof. Mogę nieść ulgę w cierpieniu. Odczytuję te słowa jako dalsze wołanie: zacznijcie mnie czcić. Św. Andrzej po raz kolejny prosi swoich ziomków: zwróćcie się w modlitwie do mnie, a ja wam pomogę. Ale rodzi się pytanie: czy w narodzie polskim jest jeszcze taka prosta wiara, aby bez „zbytniego filozofowania” otworzyć się po prostu na głos Boga?
Czy są w Polsce ludzie, którzy wezmą sobie prośbę Świętego do serca? Czy także
i w tym przesłaniu uchwycimy się czegoś, co upodobni nas do wspomnianych wcześniej faryzeuszy?

 

Na koniec podzielę się jeszcze tym, czego osobiście doświadczyłem podczas spotkania ze św. Andrzejem z 30 kwietnia na 1 maja 2020 roku. Przyszedł po wielu latach, aby dopowiedzieć do tego, co napisałem o jego głównym patronacie. Oto jego słowa: żaden święty dla narodu polskiego nie może być ważniejszy nad Maryję. Ona z woli Boga jest Królową narodu. Zajmuje najważniejsze miejsce w tym narodzie. Ona jest najważniejsza i nikt od Niej ważniejszy być nie może. Ten tytuł zapewnia Jej w narodzie cześć i szacunek, miłość i wdzięczność. Ona nie jest Patronką narodu, ale Królową i Panią. Nikt nie ma takiej godności, jak Maryja. I dodał: Ja jestem tylko Jej sługą… jestem Jej sługą najważniejszym, mogę u Niej wiele wyprosić tylko dlatego, że jestem dla Niej ważnym.

Czyż te słowa nie budzą zdumienia? Ona nie jest Patronką narodu, ale Królową i Panią. Ja jestem tylko Jej sługą. Można dodać, sługą pokornym. Zresztą przez całe życie takim był, dlatego to nim posłużyła się, aby mogła być ogłoszona Królową Korony Polskiej. Dlatego patronat św. Andrzeja nikomu nie zagraża ani nie pomniejsza roli tych, którzy już od dawna są patronami Ojczyzny. Jeśli teraz,
w czasie epidemii, przypomina o sobie, to chyba dlatego, że istnieje realne zagrożenie dla życia tych, za których on przed Bogiem odpowiada, i mówi, że jest gotów do pomocy. Może więc to jest ten czas, w którym należy wziąć przykład z warszawiaków z roku 1920, którzy uwierzyli, że z pomocą św. Andrzeja mogą pokonać potężnych bolszewików. I pokonali.

Dziś w Polsce jest wiele zagrożeń, nie tylko z powodu epidemii. Są przede wszystkim zagrożenia dla wiary i moralności chrześcijańskiej, zagrożenia życia, małżeństwa i rodziny. Są też zagrożenia dla duchowej tożsamości naszego narodu. A św. Andrzej ponownie zwraca uwagę na swój patronat, jakby jeszcze raz prosił: przyjmijcie, Polacy, moją służbę z wiarą.

Oby te słowa pomogły uwierzyć nam wszystkim - synom i córkom naszego narodu, że Polska ma wielki dar od Boga, który pozostaje ciągle praktycznie nie wykorzystany, a jest nim św. Andrzej Bobola. Uwierzcie w to, a sami się przekonacie, że warto z nim iść przez życie.

 

 

 

 Andrzej Dzięga 

Arcybiskup Metropolita 

Szczecińsko-Kamieński

 

 SŁOWO PASTERSKIE

 na III Niedzielę Wielkiego Postu

15 marca 2020 r.

(Czytania: Wj 17, 3-7; Rz 5, 1-2, 5-8; J 4, 5-42)

 Umiłowani Siostry i Bracia, Ludu Boży Świętego Kościoła Szczecińsko-Kamieńskiego; Drodzy Kapłani, osoby życia konsekrowanego, oraz wszyscy diecezjanie i osoby aktualnie przebywające na terenie naszej Archidiecezji.

Daj mi pić” prosi Chrystus samarytańską niewiastę przy studni Jakubowej. Ta prośba rozpoczyna niezwykły dialog, w którym to sam Chrystus przedstawia się jako Źródło Wody Życia. To z Niego wszyscy możemy czerpać w obfitości. Ale On ujawnia, że zna tajemnice naszych serc i pragnie, byśmy wszyscy żyli w blasku Bożej Prawdy. 

Znak wody pojawia się w całych dziejach zbawienia. Nawet z twardej skały Pan pozwala Mojżeszowi wydobyć wodę życia, zdrowia i ocalenia. Powracamy do tego znaku w czasie Chrztu świętego, przyjmując wodę chrzcielną jako znak Chrystusowego Życia w naszej duszy i w naszym ciele. Odnawiamy to Życie, gdy wyznajemy wiarę. Potwierdzeniem tej przynależności do Chrystusa jest w praktyce Kościoła także woda święcona. Posługujemy się nią z wiarą, gdy pragniemy się duchowo oczyścić i umocnić oraz gdy pragniemy wezwać Bożej pomocy, opieki i ochrony w różnych sytuacjach naszego życia, szczególnie w trudnościach i doświadczeniach. Kusiciel doskonale wie, jak cierpliwie osłabiać tę naszą bliskość i jedność z Panem. Zaczyna nieraz od drobnych spraw. Trzeba mu powtarzać: idź precz, szatanie. Szatan jest bezradny wobec takiego wyrazistego i jednoznacznego człowieczego świadectwa wiary. On się tego wręcz panicznie boi. Nie bez podstawy mówi się, że ktoś się czegoś boi, jak diabeł święconej wody.

To dlatego w domach katolickich przechowywana jest i używana z wiarą woda, poświęcona przez kapłana i przekazana do użytku wiernych. Dlatego woda święcona pozostaje do dyspozycji wiernych także w kropielnicach przy wejściu do świątyń. Duszpasterze dbają, by była zawsze świeża i odnawiana przynajmniej raz w tygodniu. W razie potrzeby, woda w kropielnicach jest wymieniana dosłownie każdego dnia. Nie lękajcie się sięgać z wiarą po wodę święconą. Nie lękajcie się świątyni. Nie lękajcie się Kościoła. Otwórzcie na nowo Chrystusowi drzwi Waszych serc i myśli, Waszych wyborów i czynów.

Słyszymy dzisiaj słowa Chrystusa: Kto będzie pił wodę, którą Ja mu dam, niebędzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu. Słyszymy też słowa: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. /…/ Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, Który Mnie posłałi wykonać Jego wolę. Chrystus mówi tu o łasce sakramentalnej, o życiu Bożymw ludzkiej duszy, o Bożej mocy, Która jest w stanie każdego człowieka odnowić, uzdrowić i uświęcić. Doświadczamy tej tajemnicy najsilniej w czasie przeżywanej Liturgii Eucharystii, a najbardziej w momencie Świętego Zjednoczenia – Świętej Komunii. Dlatego w zwyczajnych okolicznościach uczestniczymy osobiście w niedzielnej i świątecznej Liturgii Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, kto jest w stanie łaski uświęcającej – także przyjmując Go wprost do naszego serca, naszej duszy, naszego ciała. Tylko nadzwyczajne okoliczności mogą zatrzymać ucznia Chrystusa, aby nie uczestniczył osobiście w Świętej liturgii. Chrześcijanin nie może bowiem żyć bez Eucharystii. Chrześcijanin bez Eucharystii umiera. Eucharystia jest dla nas Życiem i Zdrowiem. Pokarmem dla ciała i dla duszy. Lekarstwem na ziemi a jednocześnie początkiem Niebiańskiej Uczty. Nie lękajcie się Chrystusa, prawdziwie Obecnego w konsekrowanej Hostii, czyli pod Postacią Chleba i pod każdą cząstką tej Postaci. To jest ten sam Chrystus, do Którego podeszła niewiasta cierpiąca na krwotok, mówiąca: bylebym się rąbka Jego szaty dotknęła, a będę zdrowa. Została uzdrowiona, bo to było dotknięcie JEGO szaty. To ten sam Chrystus, Który widząc żebraka, od urodzenia niewidomego, uczynił błoto i nałożył na jego oczy, a następnie polecił: idź, obmyj się w sadzawce Siloe. A gdy ten się obmył – odzyskał wzrok. Nie dlategoodzyskał, że ktoś nałożył mu jakieś błoto na oczy, ale dlatego, że to Chrystusowa dłoń to błoto nałożyła. Chrystus uzdrawia wierzących nawet poprzez szatę naciskaną w tłumie, nawet przez błoto, gdy JEGO WOLĄ jest nakładane. Trzeba tylko uwierzyć całym sercem. Trzeba uznać, że to o NIEGO chodzi. Chrystus nie roznosi zarazków ani wirusów. Chrystus rozdaje Świętą czystość i Życie, przywraca zdrowie.

Umiłowani. Trudny mamy czas w Polsce i w świecie. Nie należy dzisiaj pytać, kto zgrzeszył, że pandemia się rozwija. Może być bowiem i tak, że Bóg chce nam dać Znak nowej Mocy i nowego Życia, jeśli tylko my damy świadectwo naszego zawierzenia. Ale mamy też świadomość poważnych grzechów. To są grzechy nasze - osobiste, i naszepolskie, i nasze – europejskie, i nasze – światowe. Wszyscy winniśmy zwrócić się na nowo do Boga. Nie lękajcie się więc, tylko zachowajcie wiarę. Oto na naszych oczach, przed maleńkim wirusem w koronie, padają w strachu nawet wielcy tego świata, ci sami,co jeszcze przed chwilą z samym Bogiem i Jego Prawami gotowi byli walczyć. A przecież Bóg jest ponad wirusem. Specjaliści niech szukają w tej sprawie odpowiednich pomocy medycznych, a my trwajmy na modlitwie. Dlatego świątynie pozostają u nas otwarte dla każdego, także do osobistej modlitwy, z zachowaniem odpowiednich, rozumnych przepisów porządkowych. W zapowiedzianych godzinach kapłani oczekują w konfesjonałach. A wszyscy ci, którzy z racji na kwarantannę pozostają w domach, także mają czas na osobistą modlitwę, wyciszenie, nawrócenie i zawierzenie. Dla nich pozostaje chwilowo szczery żal za grzechy, ze szczerą wolą naprawy życia, oraz duchowa Komunia Święta, chyba, że – zgodnie z odpowiednimi przepisami o duszpasterstwie chorych w czasie kwarantanny, poproszą kapłana do swojego domu z kapłańską posługą. Do wszystkich natomiast skierowany jest dźwięk kościelnych dzwonów, wzywający do codziennej modlitwy w domach i w świątyniach, w podróży, a może także i w biurach, szczególnie w południe na Anioł Pański orazw Godzinie Miłosierdzia. Bardzo owocnym czasem staje się obecnie także godzina 20.30, gdy w świątyniach kapłani, gdy tylko jest to możliwe, trwają na modlitwie różańcowej w jedności z Jasną Górą, kończonej Apelem Jasnogórskim, a wierni dołączają do tej modlitwy tam, gdzie są. Wszędzie można się modlić i wszędzie należy się modlić.

Jest to dobry czas, aby przed Panem Bogiem w pokorze uklęknąć, zachwycić się NIM i adorować. Nie lękaj się, Siostro i Bracie, jeśli tylko możesz, przyjmować Świętej Komunii na kolanach i do ust. Ta postawa dojrzewała przecież w Kościele świętym poprzez wieki, jako najdoskonalsza forma przyjmowania Pana. Warto ją zachować i z pietyzmem pielęgnować, podobnie, jak z pietyzmem podchodzą do świętych czynności eucharystycznych kapłani - szafarze Świętej Komunii. Kapłani - aktem osobistej wiary, duchowym rozmodleniem, wręcz adoracją, stosując też dokładnie odpowiednie oczyszczenia i obmycia dłoni lub palców, są dla nas przykładem właściwej postawy eucharystycznej. Oczywiście, Kościół Święty w określonych sytuacjach dopuszcza również postawę stojącą. Na prośbę wiernego dopuszcza także Komunię świętą na rękę, o ile prośba jest pełna wiary, dłoń dokładnie oczyszczona, a Ciało Pana z pobożnością przyjmowane od razu, w obecności szafarza. Chodzi tu przecież o Ciało Jezusa Chrystusa – o Jego Przenajświętsze Serce, Które w Komunii świętej przyjmujemy. Proszę jednak wszystkich Was – jeśli nie zachodzą okoliczności rzeczywiście nadzwyczajne – nie proście o Komunię Świętą na rękę, chociaż formalnie macie w Kościele takie prawo. A Wy – Bracia kapłani – udzielajcie Komunii Świętej zawsze z miłością i radością serca każdemu, kto z wiarą i czystym sercem o Nią prosi.

Miejmy dla siebie dużo zrozumienia i wdzięczności. Módlmy się za chorych, zarażonych koronawirusem, za ich rodziny, a także za służbę zdrowia oraz zaangażowane w zachowanie ładu i bezpieczeństwa służby publiczne. Módlmy się także za innych, potrzebujących wsparcia: chorych na serce, na raka, na inne schorzenia, za ginących w wypadkach drogowych, a także za potrzebujących nawrócenia. Patrzmy uważnie na sąsiadów, bo może ktoś obok nas właśnie potrzebuje pomocy w zakupach lub w załatwieniu jakiejś sprawy. Oto daje nam Bóg czas najbardziej szczególnych rekolekcji, odprawianych bardzo osobiście, w głębi własnego serca. To czas na modlitwę, post i jałmużnę. Skorzystajmy z owoców tego czasu dla pożytku własnej duszy, dla duchowego dobra własnej rodziny, wspólnoty i całego narodu, prosząc Boga o miłosierdzie dla nas i całego świata.

A poza tym – wszyscy musimy się jeszcze wiele modlić, aby wreszcie zakończyło się w Polsce zabijanie nienarodzonych dzieci, traktowane jako metoda pozbywania się problemów, oraz by zaczęła się pełna ochrona zdrowia i życia każdej niewiasty i każdego mężczyzny, także każdego dziecka, od poczęcia do naturalnej śmierci. Dopiero wtedy będziemy mogli ufnie prosić Pana o Święty Dar Jego Błogosławieństwa nad naszą Ojczyzną.

Na te szczególne Dni Świadectwa Wiary, na zmaganie o Bożą Prawdę i o Bożą Sprawę, na czas nawrócenia i rozmodlenia, z serca wszystkim Wam błogosławię: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.          

                                                                   + Andrzej Dzięga

Arcybiskup Metropolita

Szczecińsko-Kamieński

 Szczecin, 14 marca 2020 r.

Andrzej Dzięga
Arcybiskup Metropolita
Szczecińsko-Kamieński


Słowo okolicznościowedo odczytania w czasie Mszy świętych
w Środę Popielcową 14 lutego 2018 roku
Drodzy Bracia kapłani – duszpasterze naszej Archidiecezji,
Wszyscy Siostry i Bracia - Boża Rodzino świętego Kościoła nad Odrą i Bałtykiem.
„Nawróćcie się do Pana, Boga waszego!” – brzmi w dzisiejszych czytaniach biblijnych. „Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci /…/, kapłani, słudzy Pana /…/ niech mówią: ‘Przepuść, Panie, ludowi Twojemu”. Apostoł Paweł dopełnia tego wołania: „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem”. Odpowiedź ludu, wyśpiewana w dzisiejszym psalmie, jest jednoznaczna: „Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni”. A Chrystus prowadzi dzisiaj nasze myśli na ewangeliczną drogę Bożej nadziei, która jest drogą pokory i troski o nasze życie wewnętrzne; drogą modlitwy, ufnej w Boże miłosierdzie; drogą postu, dla uporządkowania naszego systemu wartości i celów życia doczesnego; nadto drogą cichej jałmużny, dla pomnażania dobra w sercach innych, czyli dla pomnażania przestrzeni serca.
Pełni codziennego pośpiechu, swoistej nerwówki życia oraz zwykłego zmęczenia, uświadamiamy sobie dzisiaj na nowo, może trochę ze zdumieniem lub zaskoczeniem, że istnieje przecież Dobry Bóg, nasz Stwórca i Odkupiciel, Ten, Który nas umiłował do końca i miłować nie przestaje. Uświadamiamy sobie, że nasza doczesność, czyli znane nam, obecne ziemskie życie, to tylko krótkotrwała szansa przygotowania siebie do prawdziwego życia, już na wieczność, które dopiero nadejdzie po powtórnym przyjściu Chrystusa, po zmartwychwstaniu umarłych i po Sądzie ostatecznym.
W świetle tej Prawdy zaczynamy się wstydzić i przed Bogiem i sami przed sobą, różnych naszych błędnych wyborów. Błędnych, gdyż dokonywanych bez uwzględnienia natury Bożej łaski oraz mądrości Bożych praw. Zapominamy bowiem, jak rozpoznawać Prawdę w nas i wokół nas, jak nią odważnie żyć i jak ją głosić. Zapominamy o świętości Bożego daru każdego życia i chcemy się z Bogiem targować o naturę i jakość życia ludzkiego, a nawet wykradać Bogu ten Dar. Zapominamy o mądrości niezmiennych praw Boga,
str. 2
danych człowiekowi na czas życia w obecnym świecie, i chętnie zamieniamy te trwałe prawa na własne decyzje, indywidualne lub społeczne, także prawne, wprowadzając w ten sposób wiele zamętu i cierpienia w nasze sprawy. Zapominamy o najważniejszym Bożym prawie miłości, które oznacza również świadome pomnażanie dobra w każdym pokoleniu, by każdy człowiek, a przez to i cały świat stawał się lepszy. Zapominamy też o potrzebie nawracania siebie, czyli świadomego zrywania z grzechem i powrotu na drogę Bożych zasad życia.
To ‘nawracanie siebie’ czasem oznacza po prostu radosne zwrócenie się ludzkiej duszy do Pana i pełne wewnętrznego pokoju podążanie drogami Pana; czasem natomiast musi oznaczać wręcz walkę duchową o siebie, zmaganie z własnymi złymi przyzwyczajeniami, a nawet walkę o Boże Sprawy we Wspólnocie ludzkiej. Nasz odwieczny wróg, szatan, ojciec kłamstwa, zwykły zwodziciel, bardzo walczy o każdą duszę. Atakuje na różne sposoby już dusze małych dzieci, aby nie dopuścić do ich rozwoju duchowego, najczęściej perswadując rodzicom, opiekunom a także nauczycielom i wychowawcom, że w ich życiu czas dla Pana Boga będzie później, gdyż teraz dziecko jest jeszcze zbyt małe. Ale jednocześnie szatan chce napełniać duszę i myślenie dziecka treściami bez Boga. Ten nasz odwieczny wróg świadomie atakuje także dusze i myślenie osób odpowiedzialnych za innych ludzi i za sprawy wspólne, perswadując im, że droga Boża jest przestarzała, że dzisiaj trzeba wszystko robić nowocześnie, itd. Ludzie małego serca wielokrotnie temu ulegają. Ludzie otwartego serca walczą jednak o Prawdę, o Życie i o Miłość.
Pan Bóg chce nam na tej Drodze nawrócenia dopomagać swoją łaską, ale my musimy się nauczyć przyjmowania daru Łaski. Uczymy się tego przez rozważanie, jak Maryja, Bożego Słowa. Trzeba nam więc wydobyć z szuflady Księgi Pisma Świętego, szczególnie Księgi Nowego Testamentu, aby je czytać, by się nimi modlić, by się z nich uczyć Bożej drogi. Trzeba się też włączyć aktywnie we Wspólnotę uczniów Chrystusa. Zbyt często, niestety, unikamy pogłębionej wspólnoty uczniów Pana, pozostając tylko na pewnym minimum, czyli na udziale w niedzielnej Mszy świętej. Warto zaś otworzyć się na charyzmaty Bożego Ducha, warto podjąć jakieś dodatkowe Dzieło w imię Pana, warto czymś więcej służyć Bogu i ludziom. Pięknie się w naszym pokoleniu rozwija wolontariat, szczególnie młodzież jest na to otwarta, ale ta droga czeka na wszystkich. Rozejrzyj się i Ty, znajdziesz też coś dla siebie do zrobienia. I nie mów, że na razie nie masz czasu, bo to nie jest prawda.
Pomoc Bożą przyjmujemy najsilniej poprzez uczestnictwo w życiu sakramentalnym, czyli poprzez oczyszczenie duszy z grzechów w sakramentalnym pojednaniu, wraz ze spowiedzią świętą i odbytą pokutą, a także przez przyjmowanie świętej Komunii. Ta droga jest otwarta dla wszystkich i wszystkich Kościół na tę drogę zaprasza. Trzeba tylko spełnić zwyczajne warunki życia w Prawdzie wobec Boga i wobec ludzi. Wśród wielu przyczyn komplikacji duchowych naszego pokolenia, liczne są także, niestety, sytuacje rodzinne zagmatwane poprzez niefrasobliwe zawieranie pierwszego
str. 3
małżeństwa a następnie zbyt szybki rozwód, a także zawieranie kolejnych związków i życie niby na sposób małżeński, jednak bez wcześniejszego ustalenia kanonicznej prawdy o pierwszym związku. W każdej z takich sytuacji istnieją w Kościele odpowiednie procedury rozpoznawania i orzekania prawdy. Zawsze też pozostaje odpowiedzialność moralna, a często także materialna, za dalsze życie porzuconych współmałżonków oraz dzieci. Są to sprawy trudne, ale nie są niemożliwe do uporządkowania. Podobnie wiele spraw i grzechów społecznych, pośród których żyjemy, są to sprawy trudne do naprawienia, ale nie są niemożliwe. Pomocą jest modlitwa, post i jałmużna, a także praca nad uporządkowaniem życia swojego, swojej rodziny oraz całego narodu i wspólnoty narodów świata. Do tego nas Bóg dzisiaj posyła. Do tych spraw udziela nam swojego Ducha. Na tych drogach na nas czeka. Także kapłani w tych sprawach cierpliwie czekają w konfesjonałach.
Powróćmy więc do zwyczajnej odpowiedzialności za siebie i za innych. Powróćmy do trzeźwości, do pełnej, rozumnej wolności ewangelicznego życia, do ufnej i radosnej troski o zbawienie własne oraz drugich, tych z najbliższej rodziny ale także pozornie nam obcych i nieznanych. Wszyscy czekają na świadectwo i pomoc.
Opatrzność Boża sprawia, że w tym roku wielokrotnie powracamy do sprawy wolności i niepodległości naszego Narodu i naszej Ojczyzny, z racji na setną Rocznicę odzyskania niepodległości. Pamiętaj o tym także Ty, Siostro i Bracie, w osobistym studium i w osobistej modlitwie. Zrób w tym roku dodatkowo coś dobrego dla Twojej Ojczyzny. Niektóre diecezje w Polsce już rozpoczęły nowennę w każdy jedenasty dzień miesiąca w intencjach Ojczyzny. Można do nich dołączyć. Zachęcam nadto wszystkich chorych oraz odprawiających pierwsze piątki miesiąca, by od marca do listopada odprawić nowennę pierwszych piątków miesiąca w intencji naszej Ojczyzny. To może każdy. Jeszcze prostszą formą będzie nasza wspólnotowa modlitwa za Ojczyznę przed Najświętszym Sakramentem w dziewięć pierwszych niedziel miesiąca, od marca do listopada. O to wszystkich Was gorąco proszę.
Także w Szczecinie trwa szczególna modlitwa, w Bazylice św. Jana Chrzciciela, która jest także Sanktuarium Zwycięskiej Królowej Polski. Jest to uroczyście rozpoczęta w styczniu nowenna do Matki Bożej, czczonej od 1959 roku w Milenijnym Wizerunku Królowej Polski, podarowanym Szczecinowi przez Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Nowenna jest uroczyście odprawiana w ostatnie soboty miesiąca jako przygotowanie do uroczystej Koronacji tego Wizerunku Matki Bożej, która dokona się w tym roku w sobotę 13 października. Będzie to pierwsza w historii Szczecina Koronacja Obrazu Matki Bożej. Możesz i Ty pielgrzymować i włączyć się w tę modlitwę.
Najważniejsza jednak moja prośba, a właściwie wezwanie do Was wszystkich, kochani Duszpasterze naszej archidiecezji oraz wszyscy Siostry i Bracia: prośba i wezwanie do całego Ludu Bożego. Podejmiemy dodatkowe wołanie do Boga, adorację i post w intencji uproszenia nowych powołań
str. 4
kapłańskich, zakonnych i misyjnych, z rodzin naszych parafii i z naszej archidiecezji. Może także z Twojej Rodziny. Odchodzi nam pokolenie kapłanów – pionierów duszpasterstwa nad Odrą i Bałtykiem. W kapłańską dojrzałość wchodzą roczniki powołanych w czasie niezwykłego Pontyfikatu Świętego Papieża Jana Pawła II. To chyba On sam wymodlił całej Polsce ten dodatkowy dar wielu powołań, gdyż liczba powołanych w czasie Jego pontyfikatu była co najmniej dwukrotnie większa niż wcześniej. Teraz ta liczba wraca do statystycznych dawnych proporcji, co w zestawieniu jednak z radykalnie mniejszą liczbą maturzystów, z radykalnie mniejszą liczbą dzieci w rodzinach, dodatkowo przy ogromnej negatywnej kampanii medialnej przeciwko kapłanom, sprawia, że za niewiele lat szereg parafii może mieć problem z uzyskaniem zwyczajnej kapłańskiej posługi. A bez kapłana znowu zachwieje się życie duchowe i sakramentalne a także przepowiadanie Prawdy Bożej. Kolejne dusze ludzkie znowu będą zagrożone na wieczność, bo zabraknie szafarza łaski sakramentalnej. Jest to sprawa nas wszystkich. Dlatego proszę całą naszą diecezję, wszystkie parafie, a także wspólnoty życia konsekrowanego, o jedną dobę trwania na adoracji Najświętszego Sakramentu oraz – dla chętnych – trwania w dodatkowym poście o chlebie i wodzie. W ten sposób, rozpoczynając od najbliższej pierwszej niedzieli Wielkiego Postu aż do Uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, czyli do 8 grudnia, dzień i noc trwać będzie ta modlitwa. Dziękuję parafiom Dekanatu Pogodno w Szczecinie, że zgodziły się podjąć to czuwanie jako pierwsze, najpierw w Mierzynie, potem kolejne parafie. Kalendarium całej archidiecezji będzie ogłoszone. Nie bójmy się tego. Kapłani to ogłoszą i umożliwią, zaś Wy wszyscy, Siostry i Bracia, sami zadbajcie, by znaleźć odpowiednią dla siebie godzinę w dzień lub w nocy, aby trwać przed Panem Jezusem. Każdego dnia towarzyszyć Wam będzie także modlitwa alumnów naszego Seminarium oraz moje błogosławieństwo, razem z moją modlitwą i cotygodniowym dodatkowym postem. A Bóg niech przyjmie to nasze wołanie i niech udzieli łaski powołania wielu kandydatom, niech udzieli odwagi do przyjęcia powołania, niech też udzieli radości w rodzinach i w parafiach z każdego nowego powołania kapłańskiego, zakonnego i misyjnego.
Na ten błogosławiony Czas modlitwy i działania, który rozpoczynamy dzisiaj przyjęciem Popiołu na głowy, na naszą Drogę Paschalną z Jezusem Chrystusem – Umęczonym i Zmartwychwstałym, na dzieła podejmowane w Mocy Ducha Świętego, otaczam Was moją modlitwą i z serca błogosławię: w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego
/-/ + Andrzej Dzięga
Arcybiskup Metropolita
Szczecińsko-Kamieński

 

Andrzej Dzięga
Arcybiskup Metropolita
Szczecińsko-Kamieński

SŁOWO PASTERSKIE
na XXV niedzielę zwykłą, 24 września 2017 r.
(Czytania mszalne: Iz 55,6-9; Flp 1,20c-24. 27a; Mt 20,1-16a)


Drodzy Bracia Kapłani,
Osoby życia konsekrowanego,
Siostry i Bracia – Umiłowany Ludu Boży Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej,
a także wszyscy uczestnicy niedzielnej Liturgii.


„/…/Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko. Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana /…/” (z Izajasza)
Bóg nasz, Pan, ciągle czeka na swój Lud. W swoim miłosierdziu daje nam kolejne szanse, jak gospodarz zapraszający robotników do swojej winnicy. Rozumny człowiek takiej szansy nie lekceważy, lecz podejmuje ją z wdzięcznością. Podobnie czyni rozumna wspólnota ludzi, także rozumny naród. Medytując Słowo Pana z dzisiejszej niedzieli warto rozszerzyć to zamyślenie z wymiaru jedynie osobistego także na wymiar życia naszej wspólnoty narodowej.
Święty Jan Paweł II, jeszcze jako Karol Wojtyła, mówił o nadchodzącym czasie wielkiej konfrontacji duchowej. Dzięki pontyfikatowi tego Wielkiego Papieża, w naszym pokoleniu, także w naszym narodzie, wiele jest otwartych i żywych obszarów nadziei i powracającej normalności. Trzeba je widzieć i chronić. Trzeba też za nie dziękować Bogu i ludziom. Niestety, ciągle wiele jest również zwykłego niszczenia prawdy i miłości, dobra i godności człowieka. To też trzeba widzieć i po Bożemu zmieniać. Ludzkie programy i wysiłki wydają się jednak zbyt małe na to wielkie duchowe zmaganie o ducha i o dusze. Dlatego narasta w sercach prostych ludzi wołanie o pomoc Bożą. Narasta modlitwa za Ojczyznę. Jest to zgodne z dzisiejszym wołaniem Izajasza, by szukać Boga i Jego pomocy.
Dlaczego my, jako naród chrześcijański, potrzebujemy dzisiaj wielkiej modlitwy za Ojczyznę? Ponieważ potrzebujemy najpierw Bożego światła i Bożej siły do skutecznego podjęcia pracy organicznej nad nami samymi. Potrzebujemy bowiem w Polsce nowej, mądrej pracy organicznej nad odzyskaniem pełnej przytomności naszego narodu. Naród chrześcijański bowiem to naród ludzi mądrych i rozumnych, to naród świadomy

2
i wewnętrznie wolny, zgodny i uczciwy, trzeźwy i radosny, pracowity i oszczędny, szanujący swoją historię i planujący swoją przyszłość. Naród chrześcijański jest to więc naród przytomny, w najpełniejszym znaczeniu tego starego zwrotu. To dotyczy każdego z nas jako osoby, ale także małżeństw i rodzin, małych wspólnot oraz całej wspólnoty narodu. Powinniśmy więc rozwijać postawę rozumnej debaty społecznej i przedstawiania rozumnych argumentów, ograniczać natomiast społeczną emocję i agresję. Powinniśmy rozwijać postawę wdzięczności wobec Boga i wobec ludzi, ograniczać natomiast narzekanie na zewnętrzne okoliczności. Powinniśmy rozwijać postawę zaufania do powierzonych nam przez Boga talentów oraz do efektów własnej pracy, ograniczać natomiast oczekiwania, że inni ludzie coś załatwią za nas. Powinniśmy rozwijać postawę trzeźwej wolności, ograniczać natomiast różnego typu uzależnienia i zniewolenia, a tym bardziej społeczną promocję odbierających wolność używek i zachowań. Powinniśmy rozwijać postawę ewangelicznego szacunku dla drugiego człowieka jako brata i siostry, ograniczać natomiast diaboliczną wręcz arogancję, nonszalancję i pogardę. Powinniśmy rozwijać postawę radości i wdzięczności za wyjątkowy Boży dar każdego ludzkiego życia, także własnego, usuwać natomiast spośród siebie wszelkie lęki przed życiem, manipulacje tajemnicą życia, a tym bardziej świadome zadawanie śmierci. Powinniśmy, otaczając właściwą opieką dzieci i młodzież, od najmłodszych lat świadomie wprowadzać je także w prawdę Bożego życia, nie zaś pozwalać, by ich serca najpierw były napełniane grzechem, a potem czekać, że gdy dorosną, to same wybiorą drogę życia. Powinniśmy rozwijać nasze osobiste zaufanie do Boga i rozumne otwarcie się na moce Jego Ducha, kontrolować natomiast zbytnie zaufanie do siebie i do technicznych możliwości człowieka pozbawionego etyki. Taką przytomność musimy umieć odzyskiwać jako poszczególne osoby, jako rodziny i wspólnoty oraz jako naród. Dokonujemy tego przede wszystkim poprzez rozwój życia duchowego, szczególnie przez modlitwę medytacyjną, przez zdobywanie rozumnej wiedzy, także teologicznej i filozoficznej oraz przez rozumną debatę i dobrze organizowaną pracę. Znana w Polsce Maryjna szkoła życia duchowego oraz zwykła codzienna wierność prawu Bożemu, czyli rozumne chrześcijańskie życie, są szansą dla naszego narodu, idącego przez własne dzieje pośród innych narodów Europy i świata. Zacznijmy od postawy ufnej modlitwy a rozwinie się też rozumna praca i ład społeczny.
Czujemy ciągle duchowe owoce ubiegłego roku, gdy w 1050-tą rocznicę Chrztu Polski powracaliśmy do źródła chrzcielnego, a jednocześnie uczyliśmy się z papieżem Franciszkiem oraz młodzieżą świata, jak możemy być miłosierni na co dzień. Zwieńczaliśmy tamten czas słowami Jubileuszowego Aktu uznania Jezusa Chrystusa za Pana i Króla w naszej Ojczyźnie. Powracaliśmy do treści tego ważnego Aktu w kolejnych miesiącach. Teraz kontynuujemy tę drogę z Maryją. Poprzez wspomnienie wielkich wydarzeń i rocznic Maryja umacnia nas na Bożej drodze. Trzysta lat od koronacji Jej Cudownego Obrazu na Jasnej Górze (pierwszej w historii Kościoła poza Rzymem) – oto nasza Królowa. Sto czterdzieści lat od Jej objawień w Gietrzwałdzie – oto nasza Matka. Sto lat od Jej objawień w Fatimie – oto nasza Nadzieja. Te rocznice stały się dla nas jak nowy impuls nadziei na nowe owoce naszej chrześcijańskiej drogi. Za to wszystko Bóg niech będzie uwielbiony, a Maryja na nowo ukochana.
3
Gdy dopełnia się Misja Fatimska, w serca mamy już wpisane Orędzie Fatimskie a w życie naszych parafii Nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca, aby mogło zatriumfować Niepokalane Serce Maryi. Dlatego teraz czas na poważnie wziąć w nasze dłonie różaniec. W październiku mija 15 lat od ogłoszenia przez św. Jana Pawła II ważnego Listu apostolskiego Rosarium Virginis Mariae. Warto w medytacjach do jego treści też powracać. Z różańcem w dłoni chcemy rozwijać się i duchowo pogłębiać z Maryją. Chcemy na nowo umiłować i praktykować tę formę modlitwy medytacyjnej nie tylko osobiście i w rodzinach, ale także w różańcowych wspólnotach.
Z tej wielkiej duchowej nadziei wyrosła ogólnopolska modlitewna inicjatywa na dzień 7 października, nazwana: Różaniec do granic. Słyszymy o tym coraz częściej także w mediach. Z błogosławieństwem Konferencji Episkopatu Polski inicjatorzy tej modlitwy proszą, by w pierwszą sobotę października, w święto Matki Bożej Różańcowej, kto tylko może, podążył na granice Rzeczypospolitej, by stanąć z różańcem w dłoni i modlić się o duchowe siły dla naszego narodu, o Boże błogosławieństwo dla całej Ojczyzny oraz o pokój między narodami Europy i świata. Kto nie może fizycznie stanąć na granicy, włączy się w tę modlitwę w swoich kościołach lub nawet prywatnie, pozostając w łączności duchowej. Z niektórych miejsc będzie też łączność radiowa i telewizyjna. Najpierw wszyscy spotkają się w południe w kościołach stacyjnych, blisko granic, na liturgię Mszy Świętej i na rozważanie. Po południu w uzgodniony sposób, udadzą się wszyscy z kościołów stacyjnych wprost na granicę. Dołączyć do tej modlitwy mogą też inni, np. marynarze i rybacy w łodziach i statkach, i inne środowiska, w sobie właściwy sposób wspierając tę modlitwę wzdłuż granic Polski. Otoczymy Polskę różańcem. Duchowo, ale także dosłownie.
Różaniec do granic, to jednorazowa inicjatywa na ten Maryjny rok, która wyrasta z ducha Fatimy a przygotowuje nas do duchowego przeżywania setnej rocznicy odzyskania niepodległości Ojczyzny. Niech ta modlitwa przyniesie błogosławione, liczne i trwałe owoce duchowe. Przygotowaniem do tego dnia stała się modlitwa różańcowa znanej nam grupy Pielgrzymów Miłosierdzia, którzy przez 20 tygodni, od 13 maja do 7 października, idą kolejno dookoła Polski, wzdłuż granic Ojczyzny, najczęściej samotnie, trzymając w dłoni różaniec i rozważając kolejne tajemnice. Wyszli z naszego Sanktuarium w Siekierkach nad Odrą. Obecnie dopełniają już tej modlitwy, idąc wzdłuż morza i zachodniej granicy naszej Archidiecezji, by powrócić do Siekierek. Chcę tym Pielgrzymom oraz wszystkim, którzy ich wspierają, gorąco dziękować. Niech Was Maryja prowadzi.
I jeszcze jeden temat, także na sobotę 7 października. Zapraszam wszystkich, którzy będą mogli i zechcą przybyć, na Uroczystość Koronacji łaskami słynącego Obrazu Matki Bożej Nadodrzańskiej Królowej Pokoju, we wspomnianym już przed chwilą Jej Sanktuarium w Siekierkach nad Odrą. Modlitwy rozpoczną się już od godziny 9.30, zaś uroczysta Liturgia koronacyjna będzie sprawowana o godzinie 11.00. W proroczej perspektywie ustanowił to Sanktuarium wielki Pasterz Kościoła nad Odrą i Bałtykiem Biskup Kazimierz Majdański, wyjątkowo otwarty na sprawy pokoju między narodami oraz pokoju Bożego na naszej ziemi. Sanktuarium to, najbardziej na zachód wysunięte spośród wszystkich maryjnych sanktuari&oa